Miejsce na pozór oczywiste… :-)

Miejsce na pozór oczywiste… :-)

23 listopada 2017

Jutro z rana znowu wyruszam do Chatki. Jak co tydzień ostatnio. 😊

To zdecydowany plus całej mojej niełatwej obecnie sytuacji zawodowej. Zresztą, co ja gadam! „Niełatwa”?! Do bani jest sytuacja i tyle. Ale i tak jest coraz lepiej. I plusy jednak są, nawet sporo. Na przykład świetni ludzie w pracy i wolny piątek.

Wkłady do pochłaniacza wilgoci, żarówki i płyn do toalet – już mam w plecaku. A aparat w torbie. Od wczoraj, żeby znowu nie zapomnieć. 😉

Porządkując zdjęcia natrafiłam na te z błękitnym niebem i zielenią drzew. Lato. Jeszcze niedawno przecież martwiłam się o werandę, organizowałam jej remont…
Teraz już wydaje mi się oczywiste że jest nowa i mocna, teraz z radością wychodzę posiedzieć na niej przy ładnej pogodzie. Czy mogłoby jej nie być?

Przecież mało brakowało!

Uśmiecham się pod nosem na wspomnienie tej soboty 1 lipca…

Mój przyjaciel Staszek i nasz nowy kolega Romek, zaproponowali pomoc w remoncie werandy. Przyjechaliśmy wszyscy już w piątek, przygotowaliśmy potrzebne elementy, pomalowaliśmy słupki i deski, żeby w sobotę od rana zabrać się do pracy. Ale coś obliczyłam nie tak, zabrakło trochę farby, więc z samego rana musiałam jeszcze pędzić do wsi by puszkę dokupić.

Chłopaki zostali w chatce, by już zdemontować starą, rozpadająca się werandę, a ja pomknęłam ze znajomym taksówkarzem ku sklepom.

Była równiutko 9.30, kiedy Staszek zadzwonił i poinformował mnie że zabraknie dwóch najważniejszych elementów: słupków podtrzymujących werandę, bo okazały się totalnie spróchniałe i zwyczajnie się rozsypały przy rozbieraniu starej…

Ręce (i nogi) mi opadły. Skąd nagle wziąć takie dwie 80-centymetrowe kantówy 15 x 15?! 🙁

W tartaku usłyszałam, że nijak pomóc nie mogą.

– Nie ma! – właściciel najpierw rozłożył ręce, ale widząc moją zdołowaną minę zaproponował byśmy na wszelki wypadek poszli sprawdzić.

W pierwszej hali nie było, tak samo w drugiej i trzeciej. I już odeszłabym z niczym, gdyby nie leżący przy przejściu kloc. Ot, rzucony przez kogoś byle gdzie.

– A to? – spytałam, podchodząc z miarką do odrzutu. Grubość się zgadzała, a długość – 170 cm! 😀

Normalnie, i właściciel, i ja przetarliśmy oczy ze zdumienia! Wystarczyło wszak przeciąć kloc na pół i miałam te moje brakujące kantówy!

Pan „tartacznik” z wrażenia nawet nie wiedział, ile policzyć mi za ten przypadkowy materiał, ale widząc moje bezbrzeżne szczęście chyba się wzruszył, bo machnął ręką:

– Eeee, da pani dwie dyszki i będzie git! W końcu ile można wziąć za coś czego nie ma?

Pracownik szybko machnął piłą, z jednego kloca zrobiły się dwa, zawiozłam je taksówką do ścieżki a Staszek zszedł z Gronia, ochoczo wrzucił sobie kloce na ramiona i ruszył pod górkę jak gdyby nigdy nic!

Obciążona puchami farby i drewnochronu (i pomniejszymi zakupami) ledwo za nim nadążałam! Pudzian jakiś, no!

Romek z kolei okazał się multifachowcem wręcz, bezapelacyjnie przejął dowodzenie w pracach nad werandą, szło więc sprawnie i szybko, choć nie był to właściwie remont, a totalna przebudowa!

Słowo daję, niewielutko przy tej werandzie zrobiłam, jedynie częściowo pomalowałam dechy.
Dziiiiiwnie tak, dotąd zawsze brałam czynny udział w każdej pracy albo wręcz robiłam wszystko sama, a teraz właściwie kumple zrobili wszystko z moją niewielką pomocą!

Faaaaajnych mam kumpli. 🙂

Wieczorem weranda już była gotowa, mnie zostało tylko pomalować ją powtórnie następnego dnia.

Od tamtego czasu minęło prawie pół roku, weranda ma za sobą już i deszcze, i śniegi, wizyty gości fajnych i mniej fajnych, nocne i dzienne pogaduchy godzinami. Trzyma się dzielnie i mam nadzieję, że tak będzie przez kolejne dziesięć lat. Minimum. 😊


 

 

 

4 thoughts on “Miejsce na pozór oczywiste… :-)

  1. Jakoś i ja się cieszę z twojej nowej werandy. Brawa dla brygady Romek+Staszek+Maryla 🙂

    ps. Sytuacje życiowe, w tym zawodowe, tak jak pogoda, zazwyczaj się poprawiają. Życzę optymizmu i cierpliwości.

    1. Serdecznie dziękuję. Traktuję to jak sytuację przejściową i staram się wyciągnąć z niej wnioski. A są ciekawe i bardzo cenne. Szczególnie te związane z bliższymi i dalszymi znajomymi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *