Pracowite przedświęcie… :-)

Pracowite przedświęcie… :-)

31 marca 2018

Znowu wieczór. Herbata dziś nie jabłkami, a cytrusami pachnie. Za oknem widać dopalające się ognisko, a podrapane kolcami ręce szczypią lekko od Octeniseptu. Napracowaliśmy się dziś, uch!

Obudziłam się dość późno, nieco zdziwiona że mały futrzasty stworek nie skacze mi po pościeli. No, tak, Melka została pod opieką mojego ojca, zachwyconego tym faktem. Ojciec uwielbia harce małego potwora, choć zawsze twierdził ostro że kotów nienawidzi z całego serca. 😉

Postanowiłam wypić kawę na werandzie, choć ranek był dość chłodny. Z parującym aromatycznie kubkiem w ręce, zamaszyście otworzyłam drzwi. Jakieś trzy metry od schodów zobaczyłam dwie pary ciemnych, błyszczących oczu i błyskawiczny zwrot płowych futer z odskokiem za dom. Niemal bezgłośnie.

Łanie.

Postawiłam kubek na balustradzie i podeszłam do rozgrzebanej resztki sterty starych dachówek. Czego one tu szukają?!

No, tak. Głupie pytanie. Muszę wreszcie uprzątnąć te resztki kamorów, między nimi jest mnóstwo pędów i kłączy, że o robalach nie wspomnę, nie dziwota, że dziki szczególnie upodobały sobie to miejsce. Przy remoncie dachu robotnicy zrzucali dachówki na ziemię, Franek z sąsiedniej góry miał je zabrać, na drogę swoją wysypać. Ucieszyłam się że pozbędę się tego gruzu, ale Frankowi jakoś się odechciało i tak zostałam z wielka kupą rozbitych betonowych dachówek jak ten głupol. Od czterech lat zbieram je po trochu i usypuje pod domem, ale ta sterta jakby złośliwie rośnie i rośnie, końca nie ma.

Ale, co tam dachówki. Las śpiewa!

Stanęłam tak na środku poletka przed domem, nagle oniemiała z zachwytu. Wszystko świergoliło, piskało, turlikało i echem się niosło między drzewami. O ile oczami nie bardzo widziałam wiosnę, ta tymczasem w monochromie, o tyle dźwięki i zapachy malowały ją w kolorów tysiącach!

– Cześć, co robisz? – Krzyś pojawił się w otwartym oknie, przyglądając mi się podejrzliwie.

– Cześć, jak się spało? – ruszyłam wesoło ku parującemu nadal kubkowi kawy, a te wirujące kolory nadal szybowały w powietrzu, jak szal rzucony na wiatr.

– Nieźle. – odpowiedział Krzyś. – Ptaki się uwijają od rana, słyszysz? – zapatrzył się w las poniżej, jak ja przed chwilą.

Uśmiechnęłam się i zasiadłam z kawą na progu.

– Jasne, że słyszę. A czujesz ten zapach?

Czuł, mimo kataru nawet. I zachwycony był faktem, że zaprawa wokół paleniska wytrzymała, jedynie w rogu pojawiło się lekkie pęknięcie. Jedliśmy śniadanie stale zerkając za okna, a zaraz po nim wyszliśmy porządkować podwórko.

Posadziliśmy nowo przywiezione krzewy róż, planując  już kolejne. Niebo tymczasem rozjaśniło się, rozbłękitniało. Zrobiło się naprawdę wiosennie. Dziarsko przycinaliśmy kolczaste, wielkie krzaki jeżyn i dzikich róż raniące nas przy tym niemiłosiernie. Tłumaczyłam dzikusom, że przecież odrosną zdrowsze i mocniejsze, ale one tam wiedzą swoje, chlastały kolcami na ślepo gdzie popadnie.

Krzysiek rozpalił ognisko, znosząc do niego wszystkie przycięte gałęzie. Robił przy tym zdjęcia w przedziwnych pozach, dobrze znanych pstrykaczom zaawansowania poziomu wszelkiego, a powodując tym widokiem rozbawienie moje.  😉

Dzień minął nie wiedzieć kiedy.  Niestety, chmury rozpanoszyły się i zakryły już sinymi poduchami całe niebo, zanosi się na lekką zmianę scenografii. Nic to, jutro już nie będziemy nic robić, jutro świętujemy Wielkanoc.

Czego i Wam życzę. Oraz zdrowia. 🙂


7 thoughts on “Pracowite przedświęcie… :-)

  1. Więc dźwiękami przyszła do Was Wiosna:-)
    Wspaniale jest stanąć w progu swojego domu i słuchać ptasich śpiewów. A przecież i zmysł zapachu miał nie tylko swoją wiosenną ucztę – wszak i kawowa była, do której i smak dołączył.
    Dzikie róże są dla mnie jednym z symboli moich Gór Kaczawskich. Znam tam miejsca, gdzie rosną całe laski różane.
    Chciałem się zarejestrować, ale nie udało się mimo powtarzania prób. System kłamliwie twierdzi, że mam ustalone hasło, a jednocześnie uniemożliwia mi ustalenie nowego.

      1. System też tak twierdzi i pyta o hasło, tyle że ja zacząłem proces rejestracji i nie skończyłem go, bo nie dział link przysłany mi listem. Teraz, gdy chcę zmienić hasło (w istocie ustalić je), system przysyła mi link, na którym jest… okienko do wpisania hasła. Jednego, tego jakoby ustalonego przeze mnie, czyli otwiera się strona taka sama, jak ta do logowania. Sam system zorientował się, że coś jest nie tak, ponieważ wyświetla mi informację, że proces ustalania nowego hasła nie działa.
        No i na tej informacji poprzestaje.

  2. Zaczytałam się…..
    Szkoda, że się już skończyło 🙁
    Miłego świętowania dla Ciebie, Krzycha !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *