Browsed by
Miesiąc: Maj 2018

Gdzie pies, gdzie dziecko i gdzie ludzki rozum?

Gdzie pies, gdzie dziecko i gdzie ludzki rozum?

21 maja 2018 Uch, 20 maja zaskakujący był. Nie wróciłam z gór wczesnym popołudniem jak zamierzałam, a sporo później. I nie w nastroju radosnym, a raczej podłym. I nie z napełnionymi dobrą energią bateriami, a niemal bez sił. Choć niedziela zaczęła się pięknie. Po spokojnym piątkowym wieczorze i sympatycznej, radosnej sobocie, po porannej kawie na progu i śniadaniu na werandzie w świetle igrającego w liściach lipy słońca, zaczęłam z wolna zbierać rzeczy do plecaka. Napełniłam butelkę wody na drogę, umyłam…

Read More Read More

Ponicnierobić jeden dzień… :-)

Ponicnierobić jeden dzień… :-)

19 maja 2018 Dzień kończy się pogodnie i… podejrzanie szybko. Wydaje się, że dopiero co wróciłam z wędrówki… A wędrowało się cudnie. Droga przez las była mokra, śliska i błotniście miękka między kamieniami, trzeba było bardzo uważać i patrzeć pod nogi. Las odbijał się w kałużach i kałużkach, więc oglądałam go nie podnosząc nawet głowy, szłam zresztą zatrzymując się co chwila i oczyszczając kolejne poprzeczne korytka na drodze, sporo gliny i kamieni się w nich nazbierało po ostatnich ulewach. Ale…

Read More Read More

Ranek w Mgielnej Krainie… :-)

Ranek w Mgielnej Krainie… :-)

19 maja 2018 Długo wyczekiwany, samotny weekend w Chatce. Upragnione wstawanie bez budzika, upragniona kawa na progu o świcie… A właściwie, ze dwa łyki kawy. Ranek jest zimny i wilgotny, przenikliwy wiatr nawiewa na twarz i na bluzę zimne kropelki dżdżu, wróciłam więc do ciepłej izby, odsunęłam firankę i zasiadłam na krześle przy oknie. Średnio to wygodne, nawet kiedy siedzę po „turecku”, trzeba w końcu przywieźć ten fotelik, planuję to od roku i zawsze zapominam kiedy jest okazja przyjechać samochodem…

Read More Read More

Z domu do domu….

Z domu do domu….

13 maja 2018 Pogoda bajeczna, ptaki wykrzykują radość na cały dziób, ciepły wiatr lekko rozwiewa włosy, wszystko jest kolorowe i pachnące. Uśmiech sam wpycha się pod nos. Idąc doliną do leśniczówki, przechodziłam obok ostatniego domu Janeczki. Tutaj zamieszkała kiedy już nie mogła chodzić, nie chciała mieszkać z żadnym ze swoich dzieci, a tu miała córkę i syna po sąsiedzku. Dużo się zmieniło, obok stoją dwa nowe, dostatnie domy, więc ta Janeczkowa chatka wygląda jak dom dla lalek cichutko przycupnięty między…

Read More Read More

Drzymałowie po sąsiedzku? ;-)

Drzymałowie po sąsiedzku? ;-)

4 maja 2018 – Maryla? – telefon świetliście podpowiedział że to głos Reny, dzięki czemu mogłam ją rozpoznać: – Witaj, Rena. Miło cię słyszeć. – Ooo, zapisałaś mój numer! – sąsiadka z lasu najwyraźniej ucieszyła się z tego. – Mam sprawę. – Ależ słucham. Jesteście na Groniu? – Nieee, dopiero w poniedziałek przyjeżdżamy. A ty będziesz? Z wielkim żalem odpowiedziałam: – No co ty. Pracuję. A wy… zaczynacie budowę? – Właściwie tak. Budujemy coś w rodzaju szałasu. – zaśmiała się…

Read More Read More

Majówka mija na wesoło… :-)

Majówka mija na wesoło… :-)

2 maja 2018 Kolejny słoneczny dzień przewędrowaliśmy. Na Grzebyk i z powrotem. W takim samym ptasim świergocie, w błyskającym spomiędzy liści słońcu na kamienistej ścieżce, mijając niezliczone strumyki chłodzące dłonie krystaliczną wodą, czasem w ciszy a czasem wyśpiewując radośnie co do głowy przychodziło. Większość drogi przeszliśmy regularnym, oznakowanym szlakiem, co jakiś czas witając się z mijanymi turystami. Mnóstwo ludzi biegnie w góry po ciszę. Ale każdy niesie swoją własną, jeśli jej nie ma to i tu nie znajdzie. W schronisku…

Read More Read More

I ten orła cień… ;-)

I ten orła cień… ;-)

1 maja 2018 Chwila „cichych zajęć” przed wyjściem w góry. Staszek rysuje siedząc na progu Chatki, Patryk i Wiktor układają plany gry. Zjedliśmy śniadanie, pozmywaliśmy. Wiatr delikatnie powiewa firanką w otwartym oknie. Wszystko za nim fruwa, śpiewa, błyska w słońcu i cieszy się dniem. Wczoraj rankiem siedziałam na progu z Patrykiem, rozmawiając o wszystkim, kawulkę leniwie popijając. Dopiero po jakiejś chwili zauważyliśmy, że dziwnie cicho jest w lesie. Ptaki jakby jeszcze spały, choć słońce dawno już przeciągało złote promienie nad…

Read More Read More