Jeszcze bez zęba, ale… w ostrogach… ;-)

Jeszcze bez zęba, ale… w ostrogach… ;-)

3 maja 2019

Przymusowa przerwa w wędrówkach.

Taki moment zatrzymania żeby się rozejrzeć, może zauważyć coś ważnego?

Doktor nakazał mi wypoczywać, dużo leżeć i nie przemęczać lewej nogi i prawej ręki. Nie dowierzałam aż tym upragnionym słowom które padły w szpitalu dziś o 2.20 w nocy z ust ortopedy oglądającego wnikliwie moje zdjęcia rentgenowskie.

– Miała pani szczęście, wszystkie kości są całe: i noga, i ręka są tylko mocno potłuczone, stąd obrzęk. Wygląda na to, że jedynym złamaniem jest to stomatologiczne. – uśmiechnął się lekko.

Rany jednak, choć niewielkie i oczyszczone przeze mnie wcześniej, wymagały podania surowicy przeciwtężcowej. Zdziwiłam się, że nie mogą podać mi jej od razu w szpitalu, dostałam receptę i razem z Krzysiem wyruszyliśmy na poszukiwanie otwartej nocą apteki.

Byłam już mocno obolała i zmęczona, czekałam na SORze prawie siedem godzin, zanim lekarz mnie przyjął. Nie dlatego, że pił kawę i obściskiwał pielęgniarki, jak oczywiście komentowali niektórzy z licznie zgromadzonych pacjentów. Dlatego właśnie, że pacjentów było naprawdę wielu a szpital jest zadłużony, w kondycji mocno nieciekawej i lekarz dyżurujący mógł być tylko jeden. Szczęściem dla mnie – ortopeda. Sześć godzin i czterdzieści minut oczekiwania w zatłoczonej, rozjazgotanej poczekalni to była prawdziwa próba sił, kilka razy już chciałam wstać i odkuśtykać do wyjścia. Zanoszące się płaczem dzieci, coraz mocniej woniejąca tytoniem pani po sąsiedzku, wychodząca co kwadrans „porozmawiać z ciocią Helą” – bo w poczekalni brak zasięgu. I ten właśnie brak zasięgu, przez co nawet nie mogłam poesemesować albo w Internet pozaglądać…

Jakieś dwie panie niedaleko dzieliły się podobnymi przeżyciami z wypadków w których potknęły się „na prostej drodze!” i upadły twarzą na asfalt, tłukąc sobie to i owo, nawet jeszcze nie wiedząc co dokładnie. Jedna z nich miała mocno opuchnięty policzek, druga mocno bolące kolana i podbródek. Słuchałam ich opowieści ze zdumieniem, ale nie przyłączyłam się do tych wynurzeń choć moja sytuacja była niemal identyczna lecz za sprawą sznurówek co brzmiałoby jeszcze bardziej absurdalnie. Akurat wtedy czas wymyślił sobie że zwolni, minuty wlekły się po jaskrawych korytarzach i nie chciały mijać. Nie miałam siły się nawet ucieszyć, kiedy w końcu pielęgniarka stająca w drzwiach wyczytała moje nazwisko.

W jednej z rybnickich aptek dowiedziałam się, że sztuką będzie znaleźć wymaganą surowicę nawet rano, bo apteki powoli przestają ją zamawiać. Koszt jest duży, obecnie nierefundowany, pacjenci więc rezygnują i wolą ryzykować zachorowanie na tężec. Niewiarygodne.

Siedząc więc w samochodzie o trzeciej nad ranem, Krzyś wyszukiwał numery telefonów aptek w sąsiednich miastach, a ja dzwoniłam z pytaniem o surowicę. Nareszcie znalazłam. Całodobowa apteka o siedemnaście kilometrów dalej miała jeszcze na stanie JEDNĄ, ostatnią dawkę surowicy przeciwtężcowej. Przed czwartą więc mogłam znaleźć się z powrotem na SORze i przyjąć tę dawkę we własny pośladek.

Z jakąż ulgą wsunęłam się wreszcie pod ciepłą kołdrę we własnym łóżku i przytuliłam twarz do poduszki…

Staszek z chłopcami został jeszcze na Groniu. Odprowadzili mnie wczoraj do Modrzewiska, gdzie czekał już Krzyś w samochodzie. Staszek wrzucił do bagażnika mój plecak, pogawędziliśmy trochę stojąc na ścieżce nieopodal zawalonej chaty „głupiego Józka”, po czym pożegnaliśmy się z żalem i wyruszyliśmy: ja z Krzychem w doliny, a Staszek z Patrykiem i Wiktorem z powrotem do Chatki. Dobre, ze choć udało nam się zagrać w nasze „O kurde! Country life.” Wygrałam zresztą pierwszą rozgrywkę po mistrzowsku, z czego byłam bardzo dumna. Pokonać Wiktora i przechytrzyć Patryka w grze z zasady „nie fair” to nie lada sukces! 😉

I to tyle w kwestii mojej „Majówki”. Może nie do końca się udała, ale doceniam fakt, że skończyła się w miarę łagodnie dla mnie.
Naprawdę, mogło być zupełnie inaczej.


 

10 thoughts on “Jeszcze bez zęba, ale… w ostrogach… ;-)

  1. Z przyjemnością jak zwykle poczytałam zaległości.
    Podziwiam Cię szczerze Kobieto dzielna!
    Też uważam, że wcale nie pechowa, bo mogłaś sobie zrobić .. lepiej nie wymyślać co.
    A nie tylko sznurówki są niebezpieczne, bo ja złamałam palec nożny, zaczepiając nim o szeroką nogawkę spodni. Doktory pytające o przyczynę, słuchając mego wyjaśnienia patrzyły podejrzliwie całkiem 😉
    Na stłuczenia tania i dobra maść Arcalen.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowotności 🙂

    1. Ojoj, to nogawka o palec tez może być niebezpieczna! Cuda i dziwy…
      Ja też miałam cały czas wrażenie, że patrzono na mnie podejrzliwie. Jak na ofiarę przemocy domowej tłumaczącą, że poślizgnęła się na schodach… a to naprawdę była przemoc sznurówkowa, nie domowa. 😉
      Dziękuję, stłuczenia powoli się goją, jest już lepiej. 🙂

  2. No to żeś się urządziła…. Musisz być „fajnie” pokiereszowana, jak brałaś surowicę. Całe szczęście, że ręka i noga nie w gipsie.
    Trzymam kciuki za dentystę, żeby odbyło się to „mniej boleśnie” niż na SORze.
    A co do leczenia na NFZ wolę się nie wypowiadać….
    Pozdrawiam Cię pechowa dziewczyno 🙂

    1. Jaka „pechowa”?! Każdemu się może zdarzyć taki atak podstępnych sznurówek! 😉
      A poważnie, uważam że naprawdę miałam w tym wszystkim szczęście. Jak na rodzaj i siłę upadku, to cud, że tylko tak się to skończyło.
      Dentystę mam w poniedziałek, wcześniej się nie dało. Wszyscy świętują. Ale to już „pikuś”, doczekam. 🙂
      Pozdrowienia, Zosiu!

  3. Nie wiem, co straszniejsze – upadek, który rzeczywiście może przydarzyć się każdemu na prostej drodze, czy ten horror w poczekalni.
    Bardzo Ci współczuję.

    1. Trudno, trzeba to było przetrwać. Wkrótce będzie lepiej, jeszcze tylko zęby trzeba naprawić i pozostanie się uśmiechnąć tudzież wyciągnąć wnioski. 🙂

  4. Oj, Pani Profesor. Po przeczytaniu powyższego tekstu cieszę się, że ze względu na okoliczności przyrody dane było mi spędzić majówkę w domu :). Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *