Browsed by
Miesiąc: Sierpień 2019

Ucieczka przed pluszakiem i pożegnanie miłych gości…

Ucieczka przed pluszakiem i pożegnanie miłych gości…

17 sierpnia 2019 Pojechali. W chatce dziwnie cicho i nagle jakby ściany trochę się rozsunęły, przybyło metrów kwadratowych. Słychać tykanie zegara i cykanie świerszczy za oknem a Tosia wskakuje na parapet i rozgląda się zdziwiona po izbie. Niby spokojnie i swobodniej jest się przemieszczać, ale jednak żal. Nie udało nam się powędrować na Grzebyk, wczoraj zeszliśmy jedynie po zakupy najdalszą drogą przez Groń, dłuższego wyjścia nie ryzykowaliśmy. I słusznie, ledwo wróciliśmy ze świeżymi zapasami owoców w plecakach, szare i tak…

Read More Read More

Podchody, ognisko i samica buraka. ;-)

Podchody, ognisko i samica buraka. ;-)

15 sierpnia 2019 Powoli robi się wieczór po wesołym dniu. Nie, to jeszcze nie koniec: jeszcze będzie ognisko i pieczenie kiełbasek, pewnie jakieś „kalambury” i zgadywanki ku radości kolejnej, pewnie spontaniczne rymowanie i podśpiewywanie na zadany temat. Jak to zwykle przy ognisku, które właśnie przygotowują chłopaki. Staszek i jego synowie przyjechali przedwczoraj, dziś zrealizowaliśmy nareszcie zaplanowane wiosną i uniemożliwione przez mój „sznurówkowy” wypadek podchody. Tym razem to Staszek z jedenastoletnim Wiktorem wyruszył na przygotowanie trasy, kiedy ja i starszy od…

Read More Read More

Lisy, osy i „łup!” – podręcznikiem. ;-)

Lisy, osy i „łup!” – podręcznikiem. ;-)

12 sierpnia 2019 Oj, plecak mój dziś postękiwał przy zapinaniu, zakupów sporo musiał pomieścić. Zwróciłam mu jednak uwagę, że on przynajmniej nie musi wchodzić na Groń, a będzie po królewsku wniesiony! Nie wiem czy moja argumentacja podziałała, ale – zamknął się.  😉 Jutro przybywa Staszek z Patrykiem i Wiktorem, trzeba było mi zaopatrzyć się w słodkie wspomaganie podchodów, misę owocami i warzywami dopełnić, a lodówkę – rybami. Dumna byłam z siebie, że jakimś cudem nie zapomniałam o torbie termicznej i…

Read More Read More

Chodzi lisek… koło nogi. ;-)

Chodzi lisek… koło nogi. ;-)

11 sierpnia 2019 Znowu przyszedł. Mały, chyba młody lis z popielatym ogonem, którego w ubiegłym tygodniu widywałam kilka razy za płotem Kasi i raz odwiedził nas podczas pobytu Majki i Ani. Pojawił się wtedy, gdy usiłowałam przywołać Tośkę. Kota ani śladu, za to lisek przybiegł po prostu kiedy Majka i ja siedziałyśmy na schodach, odpoczywając po zbieraniu resztki starych dachówek wrośniętych w poletko Huberta, a Ania zmywała naczynia w sieni. Przestraszyłam się nie na żarty, kiedy podszedł do nas na…

Read More Read More

„Choć to życia, psia mać, popołudnie… ” :-)

„Choć to życia, psia mać, popołudnie… ” :-)

10 sierpnia 2019 Uch. Dom w miarę posprzątany, naczynia czyste i poustawiane na półkach, pranie suszy się w sieni i na werandzie. Słońce niemal niepodzielnie rządzi niebem, od czasu do czasu jakieś białe chmurowe kłaki przysłaniają je na chwilę, ale to niewiele zmienia: mamy upalny, letni dzień. Jeszcze przydałoby się odkurzyć podłogę, ale nie chcę zakłócać tej ciszy grającej świerszczami i bzyczącej muchą latającą zygzakami po izbie. Zresztą zwyczajnie mi się nie chce, mam teraz ochotę na nicnierobienie po krzątliwym…

Read More Read More

Niespodziewane spotkanie po latach i pożegnanie Krystyny…

Niespodziewane spotkanie po latach i pożegnanie Krystyny…

6 sierpnia 2019 Co za dzień! Zaczął się wcześnie, o ósmej już schodziłam szybkim marszem w dolinę, parę spraw trzeba było załatwić i zdążyć przed zapowiadanym deszczem. Przechodząc obok domu Kasi, zauważyłam kilka worków śmieci wystawionych jak zwykle pod płotem. Czyżby zamówiła wywóz nic mi nie mówiąc? A może po prostu wyjeżdża na parę dni i w tym czasie mają przyjechać? Zrezygnowałam z dzwonienia do niej z tymi pytaniami, pora jakoby nie była zbyt odpowiednia. Miałam plan udania się do…

Read More Read More

Sąsiedzka „zemsta” i tajemnicza klepsydra…

Sąsiedzka „zemsta” i tajemnicza klepsydra…

5 sierpnia 2019 Moje wczorajsze poranne odganianie dzików hałaśliwym sprzętem pewnie dało się we znaki sąsiadom z dziecięcą drobnicą, jakoś waląc tym moim pogrzebaczem w patelnię zapomniałam, że w domu niedaleko śpią ludzie… co prawda rąbnęłam tylko trzy razy, ale najwyraźniej o trzy za dużo. 😉 Całe popołudnie i wieczór dbali o to, żebym zauważała ich obecność. Rozpalili ognisko pod orzechem, parę metrów od naszego płotu i urządzili „zadymę” zaiste godną tej mojej o piątej rano: dzieci wrzeszczały i piszczały…

Read More Read More

Burzowe widowisko i „zadyma” o poranku. ;-)

Burzowe widowisko i „zadyma” o poranku. ;-)

4 sierpnia 2019 Wczoraj burza zdecydowała się na stanowcze wkroczenie kiedy już wsuwałam stopy w kalosze, zamierzając podlać pelargonię u Kostka, jak obiecałam. Wicher szarpnął koronami drzew i w ciągu kilku sekund zrobiło się niemal ciemno a z szarych poduch nad Groniem lunęło nagłym deszczem. Tośka, przywołana przeze mnie kilka razy, wskoczyła na parapet i przyglądała się z niesmakiem ścianie huczącej wody rozbryzgującej się na brzegu werandy. Trzeba przyznać, że burza pokazała swoją potęgę. Co prawda, nie była to jeszcze…

Read More Read More

Marysia – dowcipnisia i tęsknota za Borem Mocarnych… :-)

Marysia – dowcipnisia i tęsknota za Borem Mocarnych… :-)

3 sierpnia 2019 Muchy pchają się do domu na potęgę, niebo posiniało a słońce świeci przez mleczno-złotawy filtr, trawa w tym świetle chwilami ma kolor zielonego groszku, co w zestawieniu z tą sinością nieba i rudością wysokich traw za płotem wygląda bardzo malowniczo. Światło niby przymglone, a razi jaskrawością i zmusza do mrużenia oczu. Drzewa rozkołysały i rozszumiały liściaste czupryny a ptaki i świerszcze zamilkły. Idzie burza. Czas wyłączyć Internet i zasiąść przy oknie w izbie, Tośka zaległa na wyścielonym…

Read More Read More

Magik Czas i kocie korytarze. :-)

Magik Czas i kocie korytarze. :-)

2 sierpnia 2019 Och, nareszcie, nareszcie! Jestem w chatce na Groniu, Tośka eksploruje przydomie, a ja mogę wypić kawę na werandzie i nacieszyć się tą górzystą, zieloną przestrzenią dookoła. Nacieszyć się mogę już spokojnie i z ulgą, bez obaw o kolejny rok pracy. Wracam do poprzedniej szkoły: niepublicznego liceum, ale na dużo lepszych warunkach. Uczciwych. Od moich niedawnych urodzin mam wrażenie, jakby ktoś nagle otworzył tego mojego życiowego szampana i  teraz mogę skosztować go od niechcenia, bez konieczności przeciskania się…

Read More Read More