Browsed by
Miesiąc: Sierpień 2019

Dziki, które nie dziczą i burza, która „posła bokiem”. ;-)

Dziki, które nie dziczą i burza, która „posła bokiem”. ;-)

31 sierpnia 2019 Chyba nadciąga burza. Utrudzone słońce schowało się za szare poduchy, chyba już mu gorąco samemu ze sobą. Naświeciło się dzisiaj, że ho ho! Jakoś trzeba było to docenić, kilka razy wylazłam i ja na te moje „dwieście” na werandę. Ba! Nawet raz wytrzymałam do czterystu! Nie cierpię się opalać, ale system liczenia do dwustu a potem zmykania do chłodnej izby jakoś mi pasuje. Wszystko, by nie wyglądać jako ta porcja twarogu na pierwszym spotkaniu z nowymi uczniami…

Read More Read More

Kawka za kawką i znowu w domu. :-)

Kawka za kawką i znowu w domu. :-)

30 sierpnia 2019 Wróciłam, jestem znowu w domu. Świerszcze przygrywają pomrukom burzy i dalekim grzmotom od czasu do czasu. W gałęziach lipy coś kiwita i świergocze, wskoczyłam gładko w gorący dzień na Groniu, jakbym w ogóle stąd nie wyjeżdżała. W krótkim czasie sporo się wydarzyło, haha, teraz to by mi się przydał solidny odpoczynek. Ale kto powiedział, że solidny musi oznaczać długi? Solidny obiad można zjeść w pół godziny, ja postaram się do syta wypocząć w trzy dni. Jednak potrzebuję…

Read More Read More

Ucieczka przed pluszakiem i pożegnanie miłych gości…

Ucieczka przed pluszakiem i pożegnanie miłych gości…

17 sierpnia 2019 Pojechali. W chatce dziwnie cicho i nagle jakby ściany trochę się rozsunęły, przybyło metrów kwadratowych. Słychać tykanie zegara i cykanie świerszczy za oknem a Tosia wskakuje na parapet i rozgląda się zdziwiona po izbie. Niby spokojnie i swobodniej jest się przemieszczać, ale jednak żal. Nie udało nam się powędrować na Grzebyk, wczoraj zeszliśmy jedynie po zakupy najdalszą drogą przez Groń, dłuższego wyjścia nie ryzykowaliśmy. I słusznie, ledwo wróciliśmy ze świeżymi zapasami owoców w plecakach, szare i tak…

Read More Read More

Podchody, ognisko i samica buraka. ;-)

Podchody, ognisko i samica buraka. ;-)

15 sierpnia 2019 Powoli robi się wieczór po wesołym dniu. Nie, to jeszcze nie koniec: jeszcze będzie ognisko i pieczenie kiełbasek, pewnie jakieś „kalambury” i zgadywanki ku radości kolejnej, pewnie spontaniczne rymowanie i podśpiewywanie na zadany temat. Jak to zwykle przy ognisku, które właśnie przygotowują chłopaki. Staszek i jego synowie przyjechali przedwczoraj, dziś zrealizowaliśmy nareszcie zaplanowane wiosną i uniemożliwione przez mój „sznurówkowy” wypadek podchody. Tym razem to Staszek z jedenastoletnim Wiktorem wyruszył na przygotowanie trasy, kiedy ja i starszy od…

Read More Read More

Lisy, osy i „łup!” – podręcznikiem. ;-)

Lisy, osy i „łup!” – podręcznikiem. ;-)

12 sierpnia 2019 Oj, plecak mój dziś postękiwał przy zapinaniu, zakupów sporo musiał pomieścić. Zwróciłam mu jednak uwagę, że on przynajmniej nie musi wchodzić na Groń, a będzie po królewsku wniesiony! Nie wiem czy moja argumentacja podziałała, ale – zamknął się.  😉 Jutro przybywa Staszek z Patrykiem i Wiktorem, trzeba było mi zaopatrzyć się w słodkie wspomaganie podchodów, misę owocami i warzywami dopełnić, a lodówkę – rybami. Dumna byłam z siebie, że jakimś cudem nie zapomniałam o torbie termicznej i…

Read More Read More

Chodzi lisek… koło nogi. ;-)

Chodzi lisek… koło nogi. ;-)

11 sierpnia 2019 Znowu przyszedł. Mały, chyba młody lis z popielatym ogonem, którego w ubiegłym tygodniu widywałam kilka razy za płotem Kasi i raz odwiedził nas podczas pobytu Majki i Ani. Pojawił się wtedy, gdy usiłowałam przywołać Tośkę. Kota ani śladu, za to lisek przybiegł po prostu kiedy Majka i ja siedziałyśmy na schodach, odpoczywając po zbieraniu resztki starych dachówek wrośniętych w poletko Huberta, a Ania zmywała naczynia w sieni. Przestraszyłam się nie na żarty, kiedy podszedł do nas na…

Read More Read More

„Choć to życia, psia mać, popołudnie… ” :-)

„Choć to życia, psia mać, popołudnie… ” :-)

10 sierpnia 2019 Uch. Dom w miarę posprzątany, naczynia czyste i poustawiane na półkach, pranie suszy się w sieni i na werandzie. Słońce niemal niepodzielnie rządzi niebem, od czasu do czasu jakieś białe chmurowe kłaki przysłaniają je na chwilę, ale to niewiele zmienia: mamy upalny, letni dzień. Jeszcze przydałoby się odkurzyć podłogę, ale nie chcę zakłócać tej ciszy grającej świerszczami i bzyczącej muchą latającą zygzakami po izbie. Zresztą zwyczajnie mi się nie chce, mam teraz ochotę na nicnierobienie po krzątliwym…

Read More Read More

Niespodziewane spotkanie po latach i pożegnanie Krystyny…

Niespodziewane spotkanie po latach i pożegnanie Krystyny…

6 sierpnia 2019 Co za dzień! Zaczął się wcześnie, o ósmej już schodziłam szybkim marszem w dolinę, parę spraw trzeba było załatwić i zdążyć przed zapowiadanym deszczem. Przechodząc obok domu Kasi, zauważyłam kilka worków śmieci wystawionych jak zwykle pod płotem. Czyżby zamówiła wywóz nic mi nie mówiąc? A może po prostu wyjeżdża na parę dni i w tym czasie mają przyjechać? Zrezygnowałam z dzwonienia do niej z tymi pytaniami, pora jakoby nie była zbyt odpowiednia. Miałam plan udania się do…

Read More Read More

Sąsiedzka „zemsta” i tajemnicza klepsydra…

Sąsiedzka „zemsta” i tajemnicza klepsydra…

5 sierpnia 2019 Moje wczorajsze poranne odganianie dzików hałaśliwym sprzętem pewnie dało się we znaki sąsiadom z dziecięcą drobnicą, jakoś waląc tym moim pogrzebaczem w patelnię zapomniałam, że w domu niedaleko śpią ludzie… co prawda rąbnęłam tylko trzy razy, ale najwyraźniej o trzy za dużo. 😉 Całe popołudnie i wieczór dbali o to, żebym zauważała ich obecność. Rozpalili ognisko pod orzechem, parę metrów od naszego płotu i urządzili „zadymę” zaiste godną tej mojej o piątej rano: dzieci wrzeszczały i piszczały…

Read More Read More

Burzowe widowisko i „zadyma” o poranku. ;-)

Burzowe widowisko i „zadyma” o poranku. ;-)

4 sierpnia 2019 Wczoraj burza zdecydowała się na stanowcze wkroczenie kiedy już wsuwałam stopy w kalosze, zamierzając podlać pelargonię u Kostka, jak obiecałam. Wicher szarpnął koronami drzew i w ciągu kilku sekund zrobiło się niemal ciemno a z szarych poduch nad Groniem lunęło nagłym deszczem. Tośka, przywołana przeze mnie kilka razy, wskoczyła na parapet i przyglądała się z niesmakiem ścianie huczącej wody rozbryzgującej się na brzegu werandy. Trzeba przyznać, że burza pokazała swoją potęgę. Co prawda, nie była to jeszcze…

Read More Read More