Cisza jesieni i jeleń bez kalendarza. :-)

Cisza jesieni i jeleń bez kalendarza. :-)

12 października 2019

Jak przyjemnie chrzęściły dziś pod stopami suche, kolorowe liście, pozwijane w fantazyjne trąbki. Droga sucha i wygodna, tylko na dolnym odcinku, tuż nad wsią, spływają środkiem miniaturowe potoczki. Powietrze przejrzyste, ciepłe i rześkie jednocześnie, a niebo – kiczowato błękitne, udekorowane gdzieniegdzie delikatnymi smużkami bieli. Drzewa jeszcze ciągle nie zaszalały kolorami, ale nie ma wątpliwości, że jesień to pełną twarzą. Słoneczna, złota i cicha.

Wdrapywałam się dość wolno, pstrykając dziesiątki zdjęć na wszystkie strony. Trudno zdecydować który widoczek piękniejszy, wszystkie trzeba było wepchnąć w aparat. Ha ha, toż to rok mija równo od naszego obozu wojskowego, kiedy to znajomy major przy ognisku zapytał mnie:

– I jak? Zdjęcia wyszły?

– Nie, zostały w aparacie. – odpowiedziałam, powodując ogólną wesołość.

Jednak już wtedy wiedziałam, że nie tak wesoło trafiłam, choć jeszcze nie byłam świadoma, że za weekendowy wyjazd na obóz z moją klasą nie zapłacą mi ani złotówki. Cóż z tego, że jedną noc spałam w pełnym stroju (włączając kurtkę i buty) pod wojskowym kocem w temperaturze trzech stopni Celsjusza, a drugą – spędziłam z uczniem na SOR-ze w pobliskim szpitalu! Przełożeni uznali, że to był dla mnie darmowy wypoczynek, w żadnym wypadku praca. Dziwny, oj, dziwny to był czas. Ale nauka dla mnie z tego cenna, a i ludzie sympatyczni zasilili grono moich znajomych, więc nie żałuję.

Teraz jest inaczej. Spokojniej, uczciwie i na jasnych zasadach. Kolejne liceum, kolejne grupy młodych ludzi i jakoś mniej szarpaniny. Ba! Właściwie wcale tej szarpaniny nie ma. Szkoła nieźle wyposażona (nie oszukujmy się: dzięki projektom unijnym, nie inaczej!), dyrekcja rzeczowa, kompetentna i… życzliwa. Pracy wcale nie jest mniej, tu także siedzę godzinami sprawdzając rozprawki, listy i testy uczniów, ale jeżdżę na lekcje bez tego wcześniejszego stresu. Inne miasto, inne podejście? Aż się boję „zapeszyć”. 😉

Ostatni tydzień był nieco „hardkorowy”, poza lekcjami w liceum kończyłam dodatkową, krótką umowę na zastępstwo w pobliskiej podstawówce, a jednocześnie wystartowałam już z nowymi kursami dla dorosłych w ośrodku językowym. Jakoś udało mi się wszystko pogodzić, uff. Teraz już zostanie liceum trzy dni w tygodniu i kursy przygotowujące do egzaminów w dwa pozostałe dni.

A weekendy – na Siwym Groniu. Pewnie nie każdy, ale oby jak najczęściej. Po kilku dniach pracy z tyloma ludźmi, ciągłym tłumaczeniu i przedstawianiu zasad angielskiej gramatyki, wymowy i czego tam jeszcze (no, może naiwna jestem, idealistka, ale przejmuję się i zależy mi na tym, żeby uczniowie i kursanci rozumieli, nie tylko „zakuwali”), nieocenione jest czasem zaszycie się w tym miejscu bez potrzeby otwierania dzioba do kogokolwiek.

Gapię się na zmierzchający dzień za oknem, ciesząc się tą chwilą. Niebo nad górami już poróżowiało poziomą smugą, cisza otula miękko. Nikogo nie słychać, choć u Kostka i u Mateusza widziałam kilkoro gości. Tylko w lesie poniżej jakiś pojedynczy jeleń uparcie porykuje co kwadrans, słyszałam go już wchodząc na Groń. Cosik mu się pomieszało, biedakowi, pewnie kalendarza nie ma. Rykowisko przecież skończyło się wraz z wrześniem!

W izbie jest ciepło i przyjemnie, drewno z tartaku pali się świetnie, tym razem jest dobrze przesuszone i bez żadnych pokostów.

Hm, dziwne, Kasia dzwoniła do mnie przedwczoraj, pytając o cenę i jakość tych ścinków z tartaku, też zamierzała kupić ich taki kubik i wwieźć dzisiaj właśnie, a tu – ani drewna, ani Kasi, cicho i pusto przed jej chatką. Telefon też nie odpowiada, pewnie wyjechała do syna pełnić obowiązki babci.

Dziś i tak nie miałabym ochoty na pogaduchy przy „piesku”, muszę trochę pomilczeć między własnymi ścianami i przęsłami płotu, oczy górami nacieszyć. Nie siedzę jednak bezczynnie, o nie! Tuż po przyjeździe powyrywałam w „zadomiu” całe poletko pokrzyw z korzeniami, oczyściłam otoczenie nowych, tegorocznych krzewów (bez się przyjął i dzielnie rośnie, tamaryszek takoż, ależ się cieszę!), poprzycinałam poobgryzane znowu przez jelenie róże, wyrównałam grabiami i przydeptałam ile mogłam kilka dołów po buchtujących dzikach, poprawiłam po raz setny dwa nadłamane przęsła płotu pod orzechem, przyniosłam ze studni kilka butli wody, wywietrzyłam na werandzie wszystkie ciuchy i koce i posprzątałam dom. Trochę się przy tym wszystkim napociłam, nie powiem, ale z wielką przyjemnością i w poczuciu pożytecznie spędzonego dnia, mogłam później zasiąść z kawą na werandzie i odetchnąć. Tego potrzebowałam.

Jeleń nadal porykuje, ale już rzadziej. Zegar tyka ze swoim stoickim spokojem, rozgrzany piec popykuje w kuchni. Kilka biedronek łazi po szybie, czas je wyprosić i zamknąć okno.

Jeszcze trochę poczytać, muzyki posłuchać. Niby nic ważnego się nie działo, spokojny, zwyczajny dzień mija, ale tutaj każda prosta czynność przynosi uśmiech, tutaj łatwiej zauważyć i docenić każdą dobrą rzecz, choćby niewielką. Wszystko jest na właściwym miejscu, więc łatwo też odrzucić i zlekceważyć coś co jest zwyczajną duperelą.
Może dlatego, że stąd, z góry, widać lepiej prawdziwe rozmiary wszystkiego?  🙂


 

2 thoughts on “Cisza jesieni i jeleń bez kalendarza. :-)

  1. Pięknie to wszystko opisałaś, przeczytałam z wielką
    przyjemnością i ciekawością. Pracowałaś jak mrówka
    ale to człowieka odpręża i kawusia jak potem smakuje
    ja tak mam,popracować a potem kawka i człowiek
    zadowolony że tyle zrobił. Fajnie że jesteś zadowolona
    z pracy,to najważniejsze w dzisiejszych czasach. Tak sobie
    czasem myślę że człowiek już stary,starszy i nie musi
    już pracować i jestem losowi wdzięczna że dożyłam
    do emerytury i mogę teraz żyć tak jak lubię.
    Pozdrowienia dla Ciebie :))

    1. Dzięki Danusiu. No właśnie, przedzieram się i ja do tej mojej emerytury, cudnie jest kiedy ma się do tego zdrowie i energię, żeby w tym czasie robić to co się lubi. Nie wszyscy mają to szczęście, cieszę się bardzo, że Ty do tych szczęściarzy należysz, sobie też tego życzę. :-)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *