Browsed by
Miesiąc: Listopad 2020

Melancholia późnojesienna…

Melancholia późnojesienna…

28 listopada 2020 Wieczór już należy do tych długich i cichych, jeszcze gdzieniegdzie szparami przeciskają się mroźne, syczące podmuchy nadchodzącej zimy. Śnieg padał dziś kilka razy, rano powitał mnie widok ziemi obsypanej jego białą, pudrową warstewką, ale szybko stopniał i zostawił po sobie tę paskudną listopadową breję, która niemożebnie lepi się do butów i utrudnia poruszanie się wokół domu. W domu jest jednak ciepło i sympatycznie, wyłapujemy wszystkie możliwe szpary i nieszczelności w podłogach i wokół drzwi, dzięki czemu ciepło…

Read More Read More

Łazienka w domu i Waldemar ku pomocy… :-)

Łazienka w domu i Waldemar ku pomocy… :-)

21 listopada 2020 Sobota, wieczór męczącego, ale pięknego dnia. Przyjechaliśmy wczoraj w nocy, żeby od rana zabrać się do pracy, Krzyś jeszcze montuje łaty na ostatnich odcinkach ścian do obicia, ja tymczasem mam przerwę, po której czeka mnie ta najbardziej niewdzięczna i nielubiana przez nas robota: przytwierdzanie wełny mineralnej. Ale to już ostatni etap pracy z tą paskudą, więc nie mam nic przeciwko temu. Ale, ale, najważniejsze: łazienka działa! 😀 Jeszcze nie potrafię się przyzwyczaić, jeszcze dziwię się małej kłódce…

Read More Read More

Łazienka coraz bliżej i kto tu jest szeryfem. ;-)

Łazienka coraz bliżej i kto tu jest szeryfem. ;-)

9 listopada 2020 Kolejny weekend, kolejny krok do przodu. Łazienka ma sufit i półtorej ściany obite, a pozostałe ściany zaopatrzone w łaty pod deski boazerii. Jeszcze tylko wełną obłożyć tę zewnętrzna ścianę (to moje najbardziej upierdliwe zadanie, ale co zrobić…) i deskami obić. Toaletę już nabyliśmy, wolnoopadającą deskę do niej takoż, umywalka i bojler też czekają na zainstalowanie. W związku z tymi prołazienkowymi zakupami przyjechaliśmy dopiero w sobotę rano i po zdawkowym przywitaniu się z przeżuwającą coś jak zwykle Klotyldą…

Read More Read More

Na bezwkręciu i regips dobry oraz skąd się bierze deszcz. ;-)

Na bezwkręciu i regips dobry oraz skąd się bierze deszcz. ;-)

2 listopada 2020 Wieczór już późny, jakiś spóźniony mieszkaniec jeszcze zaparkował przed blokiem, po powrocie z gór przygotowałam materiały na jutrzejsze lekcje online i nie-online, mogę przejrzeć najnowsze zdjęcia i poukładać w głowie świeże wspomnienia. Jak szybko to wszystko staje się wspomnieniem. Jeszcze dziś rano żwawo zabraliśmy się do przygotowania desek i kładzenia podłogi w łazience, wdziałam rękawiczki na dłonie i kalosze na nogi, chwyciłam dwie podłogówki i raźno skierowałam się do komórki, ale na widok miny Krzysia zatrzymałam się…

Read More Read More

Tadaaaaaam: leci woda! :-D

Tadaaaaaam: leci woda! :-D

1 listopada 2020 No i mamy wodę, płynie dziarsko z kraników (na razie), hydrofor działa bez zarzutu, filtry takoż. Przetestowaliśmy wszystko wzdłuż i wszerz, Krzych podoszczelniał wszystkie chwilowe przecieki przy kranikach, ciesząc się, że na zgrzewach wszystko elegancko trzyma i żadnych przecieków nie było. Bierzemy więc – nareszcieeee! – kierunek na podłogę i obudowanie ścian, tymczasem łapiąc nieco oddechu na powspominanie tych, którzy odeszli. Niestety, nie odwiedzimy ich grobów, ale o tym lepiej tutaj zamilknąć. Wczoraj Krzyś przeprowadzał akcję ratowniczą,…

Read More Read More