Odpoczywać jest cudnie… :-)

Odpoczywać jest cudnie… :-)

5 stycznia 2021

Kolejny dzień przebiegł przez kalendarz w podskokach, choć nic wielkiego ani ważnego się nie działo. „Pstryk!” – i znowu za oknami wieczorna ciemność. A w domu ciepło i przytulnie, drzwi izby otwarte są na nieco chłodną sień, za to milo mi patrzeć przez nie na drobne dzisiejsze zmiany: przycięta i pomalowana półka na płyny do naczyń i inne zmywaki tudzież wieszak na ręczniki kuchenne i ścierki do naczyń.

Listewki na wieszak skleiłam już wczoraj wikolem, który nabyłam na dole, dziś wyrównałam i wyszlifowałam nieco całość, pomalowałam lakierobejcą i przykręciłam proste, białe wkrętki – haczyki. Nad zlewozmywakiem będzie docelowo wisiała pozioma szafka z suszarką na naczynia, obok niej jeszcze dwie inne, na kuchenności wszelkie. W rogu stanie jeszcze komódka z kilkoma szufladami, tymczasem miejsce to zajmuje zamykany kosz na plastikowe odpady, których jakimś cudem przybywa mnóstwo z każdym dniem.

Zanim reszta umeblowania się pojawi, uznałam że i tymczasowe elementy wystroju powinny być funkcjonalne tudzież akceptowalne dla oka, dziś więc wykorzystałam mało wędrowalną pogodę, by ten kąt sieni nieco uporządkować i uładnić.

Zaliczyłam też sesję „siekiera-fitness” przed domem, porąbałam kolejne krąglaki zza studni, słuchając przy okazji istnego koncertu ptaszęcego z lasu nieopodal. Niesamowite, mokrawy śnieg padał między gałęzie drzew, a ich mieszkańcy świergotali w najlepsze, jakby na przekór nabrzmiałym chmurom.

Dopiero po południu niebo pojaśniało odrobinę, ujawniając schowane dotąd w gęstej mgle góry po drugiej stronie doliny. Przez drogę na szczycie Młynarki naprzeciwko z hałasem przejechała cała kawalkada terenowych aut, ale u nas cały dzień trwał sobie senny i spokojny, a ptasie hałasowanie było cudnym akompaniamentem do baśniowej ciszy przysypanej delikatnie białym puchem.

Wyjątkowo dość, nie miałam ochoty wypuszczać się nawet na obchód osady, wystarczyło mi te trochę ruchu przy machaniu siekierą i ciągłym dreptaniu po domu, spacer zostawiłam sobie na jutro.

Poczytałam książkę, obejrzałam film, pogadałam z Kaliną przez telefon, przygotowałam sałatkę na obiad: ot, drobne przyjemności bez przymusu i bez pośpiechu. Wszystko to wypełniło mi dzień na tyle sympatycznie i relaksująco, że złapałam się na mimowolnym, nieświadomym uśmiechu.

Dobra nasza, chyba widać efekty projektu „sprzężenie zwrotne”, już się do tego lekkiego uśmiechu przyzwyczajam. Chodzi o to, że skoro pozytywna rzeczywistość tworzy uśmiech, to uśmiech powinien tworzyć pozytywną rzeczywistość, proste! 😉

Kostek z rodzinką tymczasem wyjechał, ale na wieść o śniegu zapowiedział że za parę dni wrócą, jeśli tylko uda mi się tę białą kołderkę przytrzymać. Jasne, zrobię co mogę, jeśli tylko kołderka pozostanie rozsądnie cienka i nie rozrośnie się nadmiernie, to chętnie przypilnuję – bez gderania i fukania na białe paskudztwo. Rafał może zjawi się jutro, choć on akurat za śniegiem nie przepada, a ja w obecnej sytuacji nie będę go namawiała na odwiedziny, sama też z wizytą w ich chatce najchętniej poczekam do lata.

Zabrałam tu ze sobą cztery grubiutkie koszulki wypracowań do sprawdzenia, ale na razie schowałam je do laptopowej „skarpety” i zostawiam na końcówkę urlopu, trzy lub cztery intensywne dni powinny wystarczyć. Mam czas.

Cudnie jest odpoczywać, cudnie! 😊

 

4 thoughts on “Odpoczywać jest cudnie… :-)

    1. Ha, niezły slogan reklamowy! Propagowanie pożytecznego z…pożytecznym! 😀
      Ale i przyjemnym, trzeba przyznać.

  1. Ja Marylko siedzę w domku i wędruję „palcem po mapie” 🙂 Odkrywam nowe ścieżki, szlaki, „pętelki” na letnie wędrówki 🙂 Oczywiście połowa z nich nie będzie zrealizowana, ale pomarzyć można…
    Zaintrygował mnie też ten otwarty u Ciebie „fitness” 🙂 Czy aby on legalny i nie dostaniesz mandatu jak ktoś doniesie ??? 🙂

    1. Hahaha (huknęłam śmiechem)! Jakby co, powiem, że przygotowuję się do zawodów. Wyczynowcem jestem. ;-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *