Browsed by
Autor: Maryla

I walka z przyzwyczajeniem bywa miła… ;-)

I walka z przyzwyczajeniem bywa miła… ;-)

28 czerwca 2020 Noc już, znowu trudno mi zasnąć. Zbyt wiele spraw wymaga przemyślenia, poukładania we właściwe szufladki. Gorzej, ze wciskają się tam także brudy, szmaty nieproszone, które trzeba wywalić bez żalu i nie oglądać się na nie. Dlaczego to takie trudne? Przed snem trzeba skupić się na czymś miłym i dobrym, na szczęście i o to nietrudno. Dzisiaj był naprawdę fajny dzień, udało nam się zrobić wszystko, co było zaplanowane: nieśpiesznie dokończyliśmy malowanie Chatki, teraz już drzwi, ramy okna…

Read More Read More

Co dalej z remontem czyli w poszukiwaniu „marchewki”. ;-)

Co dalej z remontem czyli w poszukiwaniu „marchewki”. ;-)

28 czerwca 2020 Ranek ciepły i rozświetlony, pachnący skoszoną trawą zza okna i rozśpiewany koncertem jakiegoś skrzydlatego maestra ukrytego w gałęziach wielkiej lipy za płotem Kasi. Krzyś pewnie zaraz się obudzi, zjemy śniadanie i dokończymy malować zagruntowaną wczoraj ścianę. Wczoraj przyjechaliśmy wczesnym popołudniem, Suzi wspięła się po błotnistej drodze bez trudu, jak to dobrze, że mój syn wykaprysił sobie nagle to auto. Na Groniu trawy przysychały już po nocnych ulewach, z radością wyskoczyłam z samochodu i otworzyłam Krzychowi naszą prowizoryczną…

Read More Read More

Gdzie są łóżka, czyli o remoncie i dziecku… w remoncie. ;-)

Gdzie są łóżka, czyli o remoncie i dziecku… w remoncie. ;-)

20 czerwca 2020 Czas przemknął między stłoczonymi zapiskami w kalendarzu i niespodziewanie zrobił się znowu piątek. Jakoś przed południem Krzyś stanął w drzwiach mojego pokoju i zapytał: – Mamul, masz dzisiaj jakieś lekcje? – Nie, przecież w piątki teraz nie pracuję. – podniosłam głowę znad stosu kartek. – Właśnie skończyłam analizować i wpisywać oceny, a co? – A to dobre! – parsknął mój syn. – W piątki nie pracuję, tylko analizuję i wpisuję oceny, sprawdzam wypracowania i przez cztery godziny…

Read More Read More

Ściana ze wspomaganiem szklanym – praaawie gotowa… ;-)

Ściana ze wspomaganiem szklanym – praaawie gotowa… ;-)

18 czerwca 2020 Ciąg dalszy opisu ostatniego weekendu. 😊 Sobotni ranek wstał pogodny i rześki po deszczu, ja i Krzyś pojechaliśmy po dwa rodzaje folii i zszywki do sklepu w dolinie, a Staszek zajął się zmywaniem po śniadaniu. Za namową znajomych budowlańców, kupiliśmy jednak tylko jeden rodzaj folii, za to z gatunku „wypasionych” membran, które świetnie nadadzą się na tę naszą ścianę i podziałają za dwie. Co prawda, znawcy przedmiotu twierdzą, że dwóch nic nie zastąpi, z pewnością mają rację,…

Read More Read More

Nowe okno na zielony świat… :-)

Nowe okno na zielony świat… :-)

17 czerwca 2020 c.d. piątku, 12 czerwca W drodze po mojego przyjaciela na stację oddaliśmy przyczepkę właścicielowi, odwdzięczając się oczywiście w sposób typowy dla naszej nacji, już ze Staszkiem zrobiliśmy niewielkie zakupy spożywcze i trochę większe – w sklepie remontowym i wróciliśmy stromą dróżką wprost na nasz własny, zielony parking pod orzechem. Przekąsiliśmy co nieco, przebraliśmy w robocze koszulki i zabraliśmy się ochoczo do pracy. Ściana w sieni była już w miarę przygotowana poprzedniego dnia, teraz pozostało oderwać poziome deski…

Read More Read More

Klops z przyczepką, czyli wstęp do remontu. ;-)

Klops z przyczepką, czyli wstęp do remontu. ;-)

16 czerwca 2020 (o ostatnim weekendzie część 1) Nijak nie mogłam wstrzelić się w weekend z pisaniem, choć taki rozciągnięty był. Pozostały mi po nim uszczerbione paznokcie, doczyszczone całkowicie dopiero w poniedziałek, fizyczne zmęczenie, niedospanie i uśmiech wiejskiego głupka błąkający się stale w kącikach ust. Zmiany w Chatce już zaczynają być widoczne! Nowa instalacja elektryczna i skrzynka z bezpiecznikami na zewnątrz tudzież nowoczesna rozdzielnica wewnątrz – to jedno, poprawek dachu nie bardzo widać i dobrze, za to widać nowe okno…

Read More Read More

A jednak się kręci… ;-)

A jednak się kręci… ;-)

11 czerwca 2020 Dzieje się. 😊 Wczoraj przyjechaliśmy na Groń wcześnie, ledwo skończyłam lekcje on-line, wydrukowałam kilkanaście świeżo przysłanych przez uczniów zadań i wskoczyłam w przygotowane już i stojące w przedpokoju górskie buty. Dałabym głowę, że potuptywały niecierpliwie! Krzyś zrobił sobie wolne na cały dzień, spakował wszystko co trzeba i co niekoniecznie trzeba ale może się przydać, plany bowiem poczyniliśmy bardzo ambitne, biorąc pod uwagę modyfikację ich na bieżąco. Nos mi nieco zwisł był na widok nienaprawionego nadal dachu, prognozy…

Read More Read More

Spojrzeć na inne, docenić własne… ;-)

Spojrzeć na inne, docenić własne… ;-)

7 czerwca 2020 Noc już, ciemna i bezsenna w ciszy miejskiego domiszcza. Ale uśmiecham się w tej ciemności, bo dzień był fantastyczny. Rano dokończyłam spalanie w piecu ubiegłorocznych kartkówek i testów, starych dokumentów i rachunków, niszczarki jakoby nie posiadam, a tu przy okazji mogłam ogrzać dom, oszczędzając jednocześnie nieco drewna. Co więcej, siedzenie przy piecu i spoglądanie w tańczące płomyki też jest niemałą przyjemnością: wycisza, uśmiecha i rozpogadza. Na śniadanie zjedliśmy grzanki z serem. Delikatnie przesmarowane masłem osełkowym i czosnkiem…

Read More Read More

Nowe okna, nowa studnia i graty precz! :-)

Nowe okna, nowa studnia i graty precz! :-)

7 czerwca 2020 Nieco pochmurny, rześki ranek po wielce pracowitym dniu. Krzyś śpi jeszcze w swoim kącie izby, z kuchni słychać gadanie płomyków ognia pod płytą pieca, a zza okna – świergoty ptactwa wszelakiego. Zieleń bujnych traw jest teraz najbardziej soczysta, przepięknie współgra z dziesiątkami innych zieleni przystrajających drzewa wokół szczytu Siwego Gronia. Cicho wstałam ze swojego skrzypiącego krzesła i podeszłam do – jeszcze majowego – kalendarza na ścianie. Przewróciłam kartkę, ta czerwcowa nie jest tak kolorowa jak poprzednia, ciekawe…

Read More Read More

Taki Hyperion część 2.

Taki Hyperion część 2.

 25 maja 2020 c.d. Po trzech latach starań – moich i tylko moich, dodam: biegania po urzędach, nerwówki w sądzie, załatwiania setek dokumentów: zaświadczeń, pozwoleń, projektów, planów, aktualizacji, wnoszenia niezliczonych opłat mniejszych, większych i całkiem dużych, wraz z tymi, którzy się dotąd wyłącznie podpisywali pod tym co załatwiałam, zasiedliśmy w naszych maseczkach w Kancelarii Notarialnej, którą – fakt – pomógł mi znaleźć mój brat (jedynie on wniósł symboliczny wkład, doceniam i to). Mimo, że sprawa była bardzo ważna i dotyczyła…

Read More Read More