Browsed by
Kategoria: Chatka

Efekt pandy… ;-)

Efekt pandy… ;-)

Maj 2017 Pogoda była niezła, więc po powrocie z zakupów zabrałam się ostro do pracy. Hm, tej pracy której najbardziej nie lubię. Czyli koszenia. No, nie cierpię! Ale co robić. Wykoszone być musi! Wykonałam więc szybką, sympatyczną herbatkę na werandzie, ustawiłam sobie krzesło i stolik, żeby mieć bardziej namacalną wizję miłego odpoczynku później… 😉 Pracy było co niemiara, wykosiłam prawie całe moje podwórko, został jeszcze tylko kawałek pola sąsiada między moją werandą a płotem Kasi, tak już śmisznie jest podzielona…

Read More Read More

O „urszulkach”

O „urszulkach”

Przyjeżdżają goście, więc robię zakupy. Przy wędlinach kolejny raz niemal odgryzam sobie koniuszek języka. – Jakąś dobrą kiełbasę na ur… znaczy, do pieczenia na ognisku potrzebuję. – tłumaczę i uśmiecham się pod nosem. „Urszulki”. Jestem już tak przyzwyczajona do tego określenia, że traktuję je jako „ogólnodostępne”. A tak przecież nie jest. Nawet nie pamiętam ile lat temu to było. Osiemnaście? Dwadzieścia? Powiedzmy, lipiec, 1997. Około moich urodzin. Jak zwykle, kilka bliskich mi osób przyjechało, było ognisko. Ciepłą nocą zostaliśmy przy…

Read More Read More

Skąd mam chatkę?

Skąd mam chatkę?

Grudzień, 1990 W akademiku istny rejwach. Wszyscy pakują się, biegają, żegnają z kim się da – wyjeżdżamy na świąteczną przerwę. Znamienną, bo po niej sesja, a po sesji – już nie wszyscy pozostaniemy w tych samych pokojach w akademiku… Postanowiłyśmy z Tośką zrobić otwartą Wigilijkę w naszej „dziupli”. Wywiesiłyśmy nawet plakacik na szybie drzwi wejściowych. Ten wieczór przestawił moje życie na inny tor. Ot, tak, od niechcenia, nie usłyszałam nawet skrzypu zwrotnicy. A podobno zawsze skrzypi.  Siedziałam przy moim starym…

Read More Read More

Początek od rana

Początek od rana

wrzesień, 2017 Parę słów o poranku Jestem Maryla. Od niemal trzydziestu lat właścicielka starego domu na szczycie jednej z beskidzkich gór. Niby góra niewysoka, ale nieźle potrafi dać w kość kiedy trzeba wdrapać się na nią, z obciążeniem czy bez. Kiedyś, jak wielu, wędrowałam z plecakiem górskimi szlakami, czasem w grupie przyjaciół, czasem zupełnie sama, nocowałam w schroniskach i chatkach studenckich marząc o chwili, kiedy będę otwierała drzwi takiej chaty własnym kluczem. I jestem. Siedzę na drewnianej werandzie, kawa w…

Read More Read More