Życzenia nastolatki… ;-)

Życzenia nastolatki… ;-)

19 lipca 2018

Chałupa ogarnięta, zakupy zrobione, nawet kurczak „Mar – Mar” (po hindusku, znaczy) gotowy, w lodówce się przegryza. Maciek przywiezie wino, ale nocne pogaduchy pewnie spędzimy w izbie przy stole, nie przy ognisku ani na werandzie. Niech tam. Łapy świerkowe w cebrzyku jeszcze muszę wymienić, ale to już wchodząc z powrotem z Maćkiem. Tak, tak, muszę po niego zejść, wiele się zmieniło odkąd ostatnio tu był, uznał że nijak nie pamięta drogi jaką teraz się wchodzi.

Nie ma sprawy, schudnę kolejne dziesięć deko.

A moje Dziś jest zupełnie różne od Wczoraj. Kto to powiedział, że najbardziej stałą ze wszystkich wartości jest niespodziewane? A może „nieprzewidziane”? Nie pamiętam. Ale trafnie zauważył.

Dziś rano wstąpiłam do Martyny na umówioną godzinę. Tym razem poprosiła o wytłumaczenie jej następstwa czasów. Mowa zależna, te sprawy.

– Czarna magia dla mnie, w ogóle tego nie łapię. – przyznała smętnie.

– Naprawdę? – spytałam. – Ale to jest proste!

Po kwadransie tłumaczeń i przykładów, moja „uczennica z przypadku”  wykrzyknęła zdumiona:

– Ale to jest proste! Nie miałam pojęcia, że to takie proste!

– No, jest. – zaśmiałam się. – To teraz powtórz to co powiedziałaś, tylko po angielsku. Świetny przykład wymyśliłaś!

Poszło świetnie. Po chwili radosnej ulgi Martyna westchnęła:

– I pani musi szukać pracy? Pani?! Przecież z panią nawet się nie czuje wysiłku, człowiek się uczy z uśmiechem. Nasza babka nawet w połowie tak nie wytłumaczy!

– Ojtam, ojtam… – żachnęłam się. – Wasza babka ma dwadzieścia osób na lekcji, z czego połowa ma tę lekcję głęboko „gdzieś”!

– Może i tak, ale nasza babka nie lubi swojej pracy i nas, i nam to okazuje. A pani…

– W każdym zawodzie jest tak, że jeden bardziej się nadaje, drugi mniej. Ale może warto dać tej „waszej babce” szansę? Pewnie i wy okazujecie jej niechęć, ktoś powinien przerwać błędne koło…

Martyna znowu westchnęła.

– W każdym razie ja pani życzę, żeby pani trafiła na fajną szkołę, fajne grono i fajnych uczniów. I to jak najszybciej!

Z uśmiechem wchodziłam na Groń, wspominając te słowa. Akurat przestało padać, kłębki mgły unosiły się między drzewami i zboczami sąsiednich gór. Przystanęłam w Bramie Mocarnych napawając się przepięknym widokiem, kiedy z mojej torby rozległy się dźwięki „Nothing else Matters” Metalliki. Wysupłałam telefon bez pośpiechu, żeby nacieszyć się ulubioną muzyką.

– Słucham?

– Dzień dobry, czy mam przyjemność z panią Marylą Korczak?

– Tak, przy telefonie.

– Ja dzwonię ze szkoły… Pani składała u nas podanie i CV. Czy pani oferta jest nadal aktualna?

Potwierdziłam, a pani o miłym głosie poinformowała mnie:

– W takim razie pan dyrektor zaprasza na spotkanie w poniedziałek o jedenastej. Czy odpowiada pani ten termin?

– Jak najbardziej, będę punktualnie o jedenastej. – odpowiedziałam, uśmiechając się od ucha do ucha.

Kocham tę robotę. Dobrze pracuje mi się z uczniami w każdym wieku. Ale nie chcę się męczyć i walczyć z zawistnymi ludźmi. Nie potrzebuję pochwał, potrzebuję tylko zwykłego, podstawowego szacunku dla mojej pracy, nie tylko ze strony uczniów (to zawsze mam), ale także współpracowników. Bez intryg i oczerniania.
Nigdzie nie jest idealnie, jasne, szukanie ideału jest infantylne.
Nie w tym rzecz.

Kolejny rok pracy na zastępstwo? A do tego zajęcia z fantastycznymi grupami w Szkole Językowej z którą współpracuję od listopada. I to byłoby świetne.

Oj Martyna, Martyna…  😉


 

 

3 thoughts on “Życzenia nastolatki… ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.