A jednak lato! :-)

A jednak lato! :-)

20 lipca 2018

Świeci! 🙂

Jeszcze po południu, kiedy schodziłam z Maciejem w dolinę, było szarawo, ale nareszcie przestało padać. Zewsząd unosiły się mgły. Im bardziej w wieczór, tym pogodniej się robiło. Na Groń wracałam już pod błękitnym niebem, ciesząc się słońcem i tym dźwiękiem, którego już bardzo brakowało: cykaniem pasikoników. To widomy – czy słyszalny raczej – znak, że wróciło lato. Jakoś od razu cieplej się robi, kiedy te małe zielone stworki zaczynają pocierać skrzydełkami o nóżki albo odwrotnie.

Ścieżką ciągle płynie woda, cztery dni nieustannych ulew narobiły szkód podobnych tym poczynionym przez złodziei drewna, ściągających wielkie pnie za końmi. Nie pomogły ani przepusty pod drogą, ani korytka umieszczone w wielu miejscach w poprzek niej, choć z pewnością nieco te szkody zmniejszyły. Jednak osobowym autem przez  jakiś czas z pewnością nie da się wjechać.

Dziś już nie zmokłam, to jednak ulga, kiedy po powrocie nie trzeba od razu przebierać się w suche rzeczy, butów wstawiać do piekarnika a na głowie montować ręcznikowego turbana celem wyżęcia czupryny.

Melka odżyła i wręcz oszalała z radości, raz, że obecność Maćka mocno ją stresowała, dwa, że otoczenie spływało wodą gdzie nie pacnąć łapką. Na obcego, rosłego faceta z kucykiem i czarnym zarostem spoglądała wrogo i warczała jak pies. Spod łóżka albo z legowiska na parapecie. Teraz jeszcze sprawdza, rozgląda się uważnie wskakując do izby przez okno. A z podłogi zabawnie staje słupka jak surykatka, zaglądając na ławę przy stole, gdzie głównie siedział nasz gość.

Fajnie, że przyjechał. Choć na krótko, i kosztowało go to lekką awanturkę w domu, ale przynajmniej nie kłamał, a i ja nie muszę. Jakoś głupio oszukiwać „panią władzę”.

Na werandzie posiedzieć w nocy się nie dało, choć momentami deszcz ustawał. Dojmująca wilgoć i chłód były jednak nieprzyjemne. Za to w domu było ciepło, sucho i przytulnie.

– Nie wiedziałem, że zrobiłaś nowy dach! I obiłaś ściany, sporo się zmieniło przez te lata! Nowa ubikacja na zewnątrz, fajnie że bliżej wyjścia, i że światło ma.

– Mhm, Krzyś założył światło wszędzie gdzie trzeba i niekoniecznie trzeba. – uśmiechnęłam się.

Maciek obchodził dom dookoła, zaglądał wszędzie i wspominał jak to wyglądało ostatnio.

– Ale łazienki ciągle nie macie. – zauważył. – Planujesz? Pewnie to maks droga sprawa.

– Jasne, że planuję. Tutaj. – otworzyłam drzwi do komórki za sienią. – A dalej będzie drugi pokój, z kominkiem. Tylko trzeba podnieść tam strop no i zrobić przejście. Może w przyszłym roku się uda.

– Eeekstra! – rozmarzył się Maciek. – Kurde, jak ja bym chciał wam w tym pomóc…

– Tak, tak, wiem. Ale musiałbyś mieć włączony nasłuch całodobowy. – zaśmiałam się.

– Asia wie, że się w tobie kiedyś kochałem…

– Oj tam, studenckie zadurzenia, nie warto brać tego poważnie. A tu będzie wycięte okno. – szybko zmieniłam temat.

– A wiesz, że chyba nie? – drążył Maciej. – Ale ty miałaś takie powodzenie, że zwyczajnie nie śmiałem…

Nnnno, przyznam, że moje mocno nadwątlone kobiece ego mile zostało pogłaskane. Po swojemu jednak wzruszyłam ramionami:

– Cóż za kokieteria! A ty niby nie miałeś! Poza tym: było, minęło. Dawne czasy, panie Macieju. Chodź, zjemy coś, a tam wisi korkociąg.

– Hej, a korkociąg zawsze tu wisiał! – ucieszył się mój kumpel.

Do trzeciej nad ranem siedzieliśmy przy stole, pogryzając kurczaka z sałatką, sącząc pyszne winko i rozmawiając. Nie bardzo doradziłam koledze w sprawie, w której potrzebował rady, ale uznał, że podczas naszej rozmowy sam zrozumiał co trzeba zrobić. To chyba nawet lepiej.

A teraz powoli zapada zmierzch, od strony pasieki sąsiada dochodzi głośne stukanie, okraszane od czasu do czasu barwnymi przekleństwami. Pewnie naprawia ule i śpieszy się przed nocą.

Melka przygląda mu się zza szyby zafascynowana i coś tam komentuje po kociemu. Czuję już piasek pod powiekami, zaraz bumsnę w poduchy.

Jak się cieszę, że wróciło lato. 🙂


 

 

 

 

2 thoughts on “A jednak lato! :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.