Czekanie….

Czekanie….

18 sierpnia 2018

Spraw do załatwienia było moc. Kolejne papierki w sprawie podziału domu (nie, nie Chatki), kolejne zaświadczenia które nie wiadomo czemu mają służyć, za to wiadomo którą kasę zasilić. Znowu i znowu. Bezwładność taka dopada, łażę po domu jak kukła z rękami dyndającymi wzdłuż tułowia. Czekanie, wszystkie plany w łeb bo wszystko musi się najpierw wyjaśnić, wtedy będę wiedzieć czy i kiedy. Czy dziewiąte uzupełnienie papierków wystarczy?

Telefon z kolejnej szkoły. Rozmowa, sympatyczna i rzeczowa tym razem, uszy jakby do góry, bo okazuje się że oferta ciekawa bardzo. Szkoła średnia, klasy dwunastoosobowe, godzin sporo i pensja całkiem sensowna. Chcę, bardzo chcę! Pani Wice jest absolutnie na „tak”, więc wybiegłam jak na skrzydłach niemal, a nadzieja rozćwierkała mi się wokół z radości.

Hola, hola. Na skwerku przed szkołą przystanęłam, odetchnęłam. Szpilki zamieniłam na wygodne sandały, w czółko się palnęłam i uspokoiłam. Nie ma co się cieszyć na zapas. Dyrektor wraca z urlopu w poniedziałek, jeśli zatwierdzi wybór pani Wice, to mnie przyjmą. Ale czy zatwierdzi? Czy znowu ktoś przeszkodzi?

Spotkałam się z Agatą na pogaduchy i pyszne lody. Potem z Alą i Darkiem na sushi. Pojechałam do Kaliny, w Katowicach spędziłyśmy miłe popołudnie. Gadam przez telefon godzinami, wypijam dzbanuszki i filiżanki zielonych herbat i białych kaw gdzie się da ze wszystkimi dostępnymi akurat sympatycznymi ludźmi, żeby jakoś wypełnić te dni czekania. Chatka jest – na te jeszcze kilka dni – zaopiekowana, a za kilka dni właśnie wracam do niej i wtedy już będę wiedzieć.

Jakie to dziwne. Naprawdę będę wiedzieć?

Staszek śmieje się, że normalka. Nie wiadomo, czy i kiedy spędzimy te ustalone wcześniej cztery dni w Chatce. Z Chłopakami i z Jeffem który akurat przyjechał z Londynu.

Dawno nie widziałam Jeffa, nie wiem czy w ogóle bym go rozpoznała. To Anglik, przyjaciel Staszka z jego londyńskich studiów reżyserskich. Kręcili razem filmy, jeden nawet powstał na Siwym Groniu. Ha! Grałam w tymże filmie główną rolę, a dokładnie… jej pół. Staszek – drugie pół.

Krzyś malutki wtedy był, spał sobie słodko w swoim łóżeczku w izbie, nieświadomy tego co wyrabiało się przed domem. Na szczęście.

Dokładnie o północy, Jeff siedział na werandzie z kamerą i filmował nadejście… potwora, którego mieszkańcy górskiej osady dokarmiają. Konspiracyjnym szeptem informował widzów o wielkiej randze wydarzenia którego zaraz mieli stać się świadkami.

Przechodziłam wtedy fazę długaśnej, rudej czupryny. Potapirowaliśmy ją jeszcze, upstrzyliśmy liśćmi i gałązkami, stanowiła grzywę potwora. Nie było widać mojej twarzy, a i resztę ciała przykrywał wielki futrzany koc. Pod tym kocem znajdował się jeszcze Staszek obejmujący mnie wpół, żeby garbaty potwór się nie rozpadł. Pochyleni, kroczyliśmy powoli wzdłuż krzaków jeżyn (w miejscu dzisiejszego płotu Kasi) w kierunku wielkiego niebieskiego gara pełnego jabłek i dzikich śliwek, wydając z siebie charcząco – wyjące dźwięki. Nie za głośne, żeby nie obudzić Krzysia.

Potem była lekka „zadyma” wokół garnka z rzekomo przygotowanym przez górali jadłem, udawaliśmy pożeranie wszystkiego co tam było, mlaszcząc i chrumkając ile wlezie. A Jeff oświetlał nas latarką i filmował wszystko, jednocześnie komentując podekscytowanym głosem.

Ubaw mieliśmy nielichy, przyznać muszę. Jeff jako reżyser był wielce zadowolony z siebie i z nas takoż. Za to sporo trudu kosztowało mnie doprowadzenie mojej bujnej czupryny z powrotem do jako takiego ładu…

Tym razem obejdzie się bez żadnego „documentary”, za to pewnie skręcimy partyjkę „O kurde! Country life,” Patryk i Wiktor raczej nie ominą okazji.  Zachodzę tylko w głowę, jak uda nam się przekazać Jeffowi pokrętne zasady gry. Nawet po polsku to spore wyzwanie! 😉


 

5 thoughts on “Czekanie….

  1. A ja napiszę Ci tylko tyle – trzymam kciuki i jeszcze Kartosa zatrudnię do tego – aby w koncu wszystko bylo dobrze i po twojej myśli…….😀

  2. No tym razem musi być dobrze i dyrekcja zatwierdzi !
    I wreszcie nastanie upragniona harówa w szkole :)))))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *