Browsed by
Miesiąc: Lipiec 2021

Wszystko się zmienia, a żmije mają się dobrze… ;-)

Wszystko się zmienia, a żmije mają się dobrze… ;-)

18 lipca 2021 Kolejny alert przestrzega przed ulewami i silną burzą, ale póki co gra u nas cicho czeskie radio, Tośka wariuje w trawie za oknem, a Krzych cieszy się z dobrze podłączonej pralki i pachnącej nowym płynem do płukania tudzież wysuszonej górskim powietrzem pościeli. Wielka lipa za płotem Kasi porusza rytmicznie listkami jakby właśnie słyszała swoją ulubioną melodię i wczuwała się w nią radośnie. Niebo jest raczej nieciekawe, płaskie i szare na całej powierzchni. Moje myśli też takie są,…

Read More Read More

Watrowisko – ważne miejsce przy domu. :-)

Watrowisko – ważne miejsce przy domu. :-)

4 lipca 2021 Niedzielne przedpołudnie. Pogoda wspaniała, aż żal wyjeżdżać, ale jeszcze nie czas na dłuższy odpoczynek. Wczorajszy wieczór przyniósł nam kolejną nowość przy Chatce: wymurowane z kamieni miejsce na ognisko. Poprzednie zostało zdemontowane jesienią, najwyższy czas był już na zorganizowanie nowego. – Przydałaby się zaprawa szamotowa, mamy jeszcze trochę? – spytał Krzyś, składając narzędzia po powrocie od Kasi. – Szamotowa? – zdziwiłam się. – Piec zamierzasz budować? – Nie, ale tak bez ogniska… – Aaa, rozumiem, impreza w przyszłym…

Read More Read More

Zignorować „I tak ci się nie uda!” :-)

Zignorować „I tak ci się nie uda!” :-)

3 lipca 2021 Spokojne, ciche południe, słońce całe na złoto baraszkuje z chmurami, to przykrywa się nimi, to przysiada na błękitnym tronie, wypełniając swoje grzejne obowiązki. Wczoraj nie napracowało się  wiele, mimo letniej pory nie ominęło mnie palenie w piecu, dziś rano też ku piecowi skierowałam pierwsze kroki. Nie, nie narzekam, lubię to charakterystyczne trzaskanie dochodzące z kuchennego kąta i miłe ciepło rozchodzące się stopniowo po domu. Cały ten ranek przewalczyłam z chwaściorami przy domu. Oplewiłam dokładnie okolice rododendrona i…

Read More Read More

Odtrawszczanie u progu lipca…

Odtrawszczanie u progu lipca…

2 lipca 2021 Znowu ten stół przykryty lnianym obrusem, biały ceramiczny lichtarz z żółtą świecą i drewniany serwetnik z zielonymi listkami ząbkowanej na brzegach celulozy ułożonymi ciasno jeden przy drugim.  Przy lichtarzu wesoło śmieją się dwie białe gąski – pojemniczki na sól i pieprz, moszczące się w bambusowym gniazdku wyścielonym kraciastą, biało-czerwoną serwetką, a przy laptopie obok stoi kubek z parującą aromatycznie kawą. Jestem w Chatce. Dziś ranek zachęca jedynie do długiego spolegiwania w pościeli i słuchania koncertu roztiurlitanego ptactwa,…

Read More Read More