Browsed by
Miesiąc: Listopad 2017

Ostatnie poszukiwanie skarbów… ;-)

Ostatnie poszukiwanie skarbów… ;-)

30 listopada 2017 Rozmawiałam dziś z Asią, pytała co tam w Chatce słychać nowego, wspomniałam więc i o dzieciach sąsiadów szukających jeszcze niedozbieranych orzechów. Koleżanka z rozbawieniem parsknęła w słuchawkę: – Ha, pamiętam i siebie na czworakach pod tym orzechem! Rzeczywiście! 😊 Maj 1998 Asia i Marek przyjechali ze swoimi bliźniakami na Urodziny Krzysia. Pogoda piękna, dzieci biegały po łąkach zbierając młode roślinki do zasuszenia i opisania w zielniku, ostatniej pasji mojego synka. Na wieczór zaplanowaliśmy ognisko, ale wcześniej, jak…

Read More Read More

Do trzech razy… ;-)

Do trzech razy… ;-)

26 listopada 2017 Zima wróciła! Tym razem już spodziewałam się widoku kłaczków bawełny rozsypanych po krajobrazie. Kiedy rano rozsunęłam zasłony, za oknami jako żywo wisiała grafika Hokusaia. Misternie narysowane gałązeczki, obsypane bielą i osnute mgłą na tle sinego nieba. I ta stojąca w powietrzu cisza. I zimno, jakby nikt jeszcze nie wymyślił słońca. Rozpaliłam w piecu i zrobiłam sobie kawę. Nie, nie wypiłam jej na werandzie, dziś trudno mi było uwierzyć, że jeszcze kilkanaście godzin wcześniej pomykałam po podwórku w…

Read More Read More

… i pachnie świerkowe igliwie. :-)

… i pachnie świerkowe igliwie. :-)

25 listopada 2017 Czy można powiedzieć, że dzień się kończy, jeśli zegar pokazuje 16.15? Dzisiaj – tak to wygląda. Krótki, ale sympatyczny to był dzień, choć koleżance zmieniły się plany, nie przyjechała. Zeszłam więc rano do wsi, wędrówkę sobie zafundowałam dziesięciokilometrową, choć planowałam więcej. Ale dziesięć było w sam raz. Pogoda piękna, w dolinie ludzie krzątali się wokół swoich domostw, kończąc jesienne porządki. Pogwarzyłam chwilę z Tereską zgrabiającą resztę liści na podwórku, potem z panem Markiem od traktorka, właśnie testował…

Read More Read More

Czujność sąsiedzka – ważna rzecz! ;-)

Czujność sąsiedzka – ważna rzecz! ;-)

24 listopada 2017 Za oknami już ciemno. Szkoda, że dzień taki krótki. Bo pogodny i piękny był. Przyjechałam w południe, a że plecak ciężki miałam, taksówką przyjechałam do Modrzewiska. Z trojgiem sąsiadów z doliny oraz drabiną. Ciasno, ale wesoło się jechało, no i taniej do spółki.  😉 Wchodziłam na Groń już sama, grzechocząc tic-takami co jakiś czas, z przyjemnością patrząc na błękitne, czyste niebo nad głową. Pod nogami miałam sporo błota, ale nie było najgorzej. Śnieg zalega płatami na drodze…

Read More Read More

Miejsce na pozór oczywiste… :-)

Miejsce na pozór oczywiste… :-)

23 listopada 2017 Jutro z rana znowu wyruszam do Chatki. Jak co tydzień ostatnio. 😊 To zdecydowany plus całej mojej niełatwej obecnie sytuacji zawodowej. Zresztą, co ja gadam! „Niełatwa”?! Do bani jest sytuacja i tyle. Ale i tak jest coraz lepiej. I plusy jednak są, nawet sporo. Na przykład świetni ludzie w pracy i wolny piątek. Wkłady do pochłaniacza wilgoci, żarówki i płyn do toalet – już mam w plecaku. A aparat w torbie. Od wczoraj, żeby znowu nie zapomnieć….

Read More Read More

Bo mówią: „patrz pod nogi!” ;-)

Bo mówią: „patrz pod nogi!” ;-)

Po wyjeździe Pawła i Alinki jakoś długo nie mogłam zasnąć, wstałam więc wczoraj trochę później. Odsłoniłam zasłony i zdumiałam się: wszędzie dookoła było biało! Śnieg leżał na werandzie, na polu Huberta, na Grzebyku, i na Zdunówce za doliną. Nadal prószył bezgłośnie rzadkimi, leciutkimi płatami, ale wcześniej musiało popadać ostro, przecież moi goście schodzili przed dwudziestą drugą i jeszcze nic nie zapowiadało zmiany pory roku! Przepięknie. Czysto i jakby uroczyście. Warstwa  śniegu na trawie i drzewach nie była zbyt gęsta, miała…

Read More Read More

A jednak nie urywa! ;-)

A jednak nie urywa! ;-)

19 listopada 2017 No, niezłe zamieszanie się wczoraj zrobiło! 😉 Przed południem zeszłam po niewielkie zakupy. Olej się skończył, kawa „Inka” już prawie też, uznałam że przyda mi się długi spacer, tym bardziej że powietrze nieco pojaśniało i nabrałam nadziei na spełnienie optymistycznych prognoz zapowiadających rozpogodzenie. Maszerowało mi się wspaniale, kilka razy przystanęłam, rozmawiając ze znajomymi sąsiadami z doliny, pogoda nadal była paskudna, ale wbrew niej humor mi dopisywał. Aż podśpiewywałam sobie pod nosem. Nawet nie zauważyłam że wyładował mi…

Read More Read More

Stodoła strachu… ;-)

Stodoła strachu… ;-)

17 listopada 2017 Znowu w Chatce. W piecu miło trzaska ogień, za oknami ciemno i zimno, pada coś w rodzaju śniegodeszczu. Ale w domu jest ciepło i sucho, cicho gra muzyka a ja siedzę przy laptopie, popijając zieloną herbatę. Ziemia na ścieżce była lekko podmarznięta, więc wchodziło mi się na górę całkiem nieźle. Tylko w powietrzu zimna wilgoć nieprzyjemnie przenikała wszystko na wskroś, czupryna moja zamieniła się w jakieś runo baranie blond, skręcając się w  szaleńcze loczki pod wpływem tej…

Read More Read More

Letnie wspomnienie w przedzimiu. ;-)

Letnie wspomnienie w przedzimiu. ;-)

Za oknem zimowo raczej, a ja myśli mam bardzo letnie. Za parę dni będą urodziny mojej przyjaciółki Kaliny, pisząc życzenia dla niej przypomniałam sobie jeden szczególny poemat… Lipiec, chyba 2000 Przyjechała Kalina. Trafiła na piękną letnia pogodę. Dni były dość gorące ale nie upalne, w sam raz na długie wędrówki po górach. Noce – ciepłe, rozgwieżdżone. Siedzieliśmy więc często przy ognisku, piekąc „urszulki” i gawędząc do późna. Tej nocy Krzyś poszedł jednak wcześniej spać, a my dwie postanowiłyśmy posiedzieć na…

Read More Read More

Zimy próba generalna… ;-)

Zimy próba generalna… ;-)

12 listopada 2017 Dzisiejszy ranek dwoił się i troił, wymalowując jak najpiękniejsze pejzaże za oknem. Mgłą, chmurami, słońcem i śniegiem. Ten ostatni prószył już regularnie, pokrywając delikatną bielą wszystko wokoło. Mgła pełzała po zboczach gór naprzeciwko, zlewając się z chmurami przesuwającymi się po niebie z pośpiechem. Między nimi czasem pokazywały się skrawki błękitnego nieba, czasem błyskało słońce i zalewało jaskrawym światłem drzewa pokryte warstewką śniegowych paproszków. Niektóre z tych drzew jeszcze mają żółte lub brązowe liście, co daje efekt szczególnie…

Read More Read More