Zimy próba generalna… ;-)

Zimy próba generalna… ;-)

12 listopada 2017

Dzisiejszy ranek dwoił się i troił, wymalowując jak najpiękniejsze pejzaże za oknem. Mgłą, chmurami, słońcem i śniegiem. Ten ostatni prószył już regularnie, pokrywając delikatną bielą wszystko wokoło. Mgła pełzała po zboczach gór naprzeciwko, zlewając się z chmurami przesuwającymi się po niebie z pośpiechem. Między nimi czasem pokazywały się skrawki błękitnego nieba, czasem błyskało słońce i zalewało jaskrawym światłem drzewa pokryte warstewką śniegowych paproszków. Niektóre z tych drzew jeszcze mają żółte lub brązowe liście, co daje efekt szczególnie malowniczy.

Tym razem zabrałam aparat, więc chwilami biegałam jak poparzona od okna do okna, żeby uwiecznić te bajkowe sceny. Biały puch nie topił się już jak wczoraj, mamy więc prawdziwą próbę generalną zimy!

Mrozu jednak nie było, schodziłam więc ostrożnie po błotnistej drodze, nie potrzebując nawet grzechotania tic-takami. Przypuszczam, że mlaszczące odgłosy moich kroków były wystarczająco donośne.

Uch, udało mi się dotrzeć do szosy w dolinie w pozycji wertykalnej, co poczytuję sobie za sukces dnia. 😉

Maszerując dziarsko doliną, zobaczyłam jadący szosą rower. Z rowerzystą na grzbiecie, rzecz jasna. Na mój widok obaj się zatrzymali (rower i człowiek), z siodełka zsunął się Władek z Wiśniowej. On też miał problem z zachowaniem pozycji wertykalnej, choć na szosie błota nie było…

– Dzień dobry, pani Maryjko! – uśmiech od ucha do ucha nie pozostawiał wątpliwości, jakąż to sprawę ma do mnie ten osiłek. Hm, tym razem nawet blisko trafił, zwykle nazywa mnie „Marzenką” albo „Monisią”.

– Oj, panie Władku, nic panu nie dodam, niech pan idzie… to znaczy jedzie swoją drogą. Do widzenia! – szybko wyminęłam stojącego chwiejnie sąsiada.

– Ale chociaż dwa złote? Albo złotówkę pani doda! – nie poddawał się.

Jak zwykle zabrakło mu do „flaszki”. Od lat nagabuje wszystkich o te dwa złote. Tyle że kiedyś chodził tak z młodszym bratem, razem nagabywali. Ale Józkowi chyba ktoś kiedyś „dodał” za dużo, no i biedak zapił się. Smutna historia.

Pomyśleć, że Janeczka usiłowała mnie kiedyś zeswatać z tym Władkiem (jeszcze wtedy nie było z nim tak źle)… Co ja się naprosiłam, nabłagałam, żeby takich rzeczy nie robiła! Ona wiedziała swoje, chciała dla mnie „jak najlepiej”. Tłumaczyłam się potem zmieszanemu sąsiadowi który stał u mnie w drzwiach z pączkami w reklamówce, że to nie ja zaprosiłam go do siebie na kawę, a z całą pewnością Janeczka…

A ona klarowała mi:

– Ady pije nieduzo, poli tys nieduzo, robote casem mo a casem ni mo, ba chałpe mo pieknom! Skół ni mo, no bo ni mo… ale – ładny!

No i jak ja się miałam na nią gniewać?  😉


12 thoughts on “Zimy próba generalna… ;-)

  1. Całkiem niedawno to było. Jadę z rowerem na wspólna przejażdżkę. Mijamy przejeżdżający patrol Władz Drogowych. A lubię ich tak sobie, za wręczony w Lublinie parę tygodni wcześniej mandat 100 złotowy, bo świadomie przeszedłem na czerwonym widząc, że nic nie jedzie. Pech chciał, że oni jechali. Ale nie o tym miałem pisać. A o czym? … Kiż wiem. Minął nas patrol WD. Minął to fajnie. Ano nie całkiem, bo zawrócili i mnie zatrzymali na poboczu. pomyślałem średnia prędkość na 10 km mi spada. Szkoda – siła wyższa. Po formalnościach kazali mi dmuchać. Pierwszy raz w życiu! No i w końcu zdobyłem umiejętność odpowiedniego dmuchania w coś tam. Tak, że przysłowie – Człowiek uczy się do końca życia się sprawdziło.
    ps. Jestem abstynentem, ale ta prawda panów z WD nie interesowała 😉

  2. No….i widzisz jaka „łokazja” Ci przeszla koło nosa……A takiego ladnego pijaczka bys miala…..wystarczyło tylko skorzystać………pozdrawiam…..i znowu mi humor na noc poprawilaś……***

    1. Ano, łokazja niewątpliwie. ŁAdnych ŁAjdaków to ja już poznałam w życiu kilku. Wystarczy. 😉

  3. No….i widzisz jaka „łokazja” Ci przeszla koło nosa……A takiego ladnego pijaczka bys miala…..wystarczyło tylko skorzystać………pozdrawiam…..i znowu mi humor na noc poprawilaś……***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *