Bo mówią: „patrz pod nogi!” ;-)

Bo mówią: „patrz pod nogi!” ;-)

Po wyjeździe Pawła i Alinki jakoś długo nie mogłam zasnąć, wstałam więc wczoraj trochę później.

Odsłoniłam zasłony i zdumiałam się: wszędzie dookoła było biało! Śnieg leżał na werandzie, na polu Huberta, na Grzebyku, i na Zdunówce za doliną. Nadal prószył bezgłośnie rzadkimi, leciutkimi płatami, ale wcześniej musiało popadać ostro, przecież moi goście schodzili przed dwudziestą drugą i jeszcze nic nie zapowiadało zmiany pory roku!

Przepięknie. Czysto i jakby uroczyście. Warstwa  śniegu na trawie i drzewach nie była zbyt gęsta, miała lekkie prześwity, ale utrzymywała się dzielnie. Wyglądało to jakby ktoś posypał ziemię puchatymi kłaczkami bawełny.

– Witaj zimo! – podsumowałam półgłosem.

Jakby w odpowiedzi zadzwonił telefon. Spojrzałam podejrzliwie na biały prostokąt rozbrzmiewający „Nothing else matters”, zastanawiając się czy aby ktoś mnie nie wkręca: odbiorę i usłyszę mroźny szept:

– Ano, witaj!

Nie, nie. Nic z tych rzeczy. To nie Zima, a moja kochana kuzynka Ania. Na chwilę niedzielnych pogaduch. 😉

W południe trzeba mi było zejść w dolinę, po dość długiej rozmowie z Anią musiałam bardzo się śpieszyć by zrobić jeszcze listę rzeczy do przywiezienia w piątek. Na następny weekend zapowiedziała się sympatyczna koleżanka z dorosłą córką. Muszę wykombinować jak tu je gościnnie przyjąć, to niemal ekwilibrystyka ekonomiczna ostatnio! 😉

No i w tym pośpiechu zapomniałam o zapasowych spodniach. Dopiero w połowie drogi, kiedy niemal zjechałam na „podpleczu” po śliskiej ścieżce, zorientowałam się, że w razie wywrotki będę musiała jechać te parę godzin ubłocona jako ten dzik leśny!

Schodziłam więc noga za nogą, pilnując się bardzo. Droga była w większości przykryta warstwą śniegu, tylko koleiny w których stały kałuże, były czarne i bezśnieżne. Przystawałam co chwilę, wgapiając się w cudne zimowe pejzaże, ale sypiący nagle bardzo intensywnie mokry puch, klejący się do twarzy i osiadający na rzęsach, skutecznie mnie zniechęcił. Wdziałam szeroką foliową pelerynę na siebie i plecak, i ruszyłam pochylona do przodu, obserwując jedynie parę metrów drogi przed własnymi (ło matko, całymi w błocie!) butami. Tic-takami nawet nie grzechotałam, w końcu dziki nie głupki, żeby w taką pogodę z ostępu wyłazić.

Doszłam już do bukowego młodnika przy którym leży zwalona na drogę karpa, kiedy przez dwie warstwy kapturów i folię peleryny usłyszałam dziwny dźwięk.

Traktor? Jeep?

Wyprostowałam się i podniosłam głowę. I natychmiast uskoczyłam za leżący pniak, chwytając się jego sterczących wysoko korzeni. Obok mnie przejechał z wyciem quad. A jego kierowca ewidentnie stosował te same co ja uniki przed śniegiem: patrzył tylko pod własne buty! Tyle, że ja nie groziłam nikomu rozjechaniem!

Nie mam pojęcia kto to był, ale mam wrażenie że w ogóle mnie nie zauważył. Byłam uczepiona wielkiej karpy, dzięki niej właściwie uniknęłam zderzenia! A tak niedawno wkurzałam się na nią, że tarasuje drogę!

Mooooja karpunia…

Resztę drogi w dół przeszłam już z odkrytą głową, nie zważając na śnieg. Zresztą po chwili zelżał, na szczęście. To dopiero! Być przejechanym przez quada na pustej górskiej ścieżce? Toż zginęłabym prawie jak Frank O’Hara, potrącony przez taksówkę na plaży! Absurdalnie!

Calutką paczkę chusteczek i pół butelki wody mineralnej zużyłam, czyszcząc ręce z błota. Cóż… Efekt był taki, ze spóźniłam się na pociąg i na następny czekałam w kawiarence pani Tereski, pijąc herbatę i psy wieszając na kierowcy quada w rozmowach telefonicznych ze wszystkimi którzy mieli cierpliwość mnie słuchać… 😉


4 thoughts on “Bo mówią: „patrz pod nogi!” ;-)

  1. Bogu dzięki za wielka karpę. Czasami mam wrażenie, że dziś ludzie nie maja wyobraźni. A na pewno mają mniejszą empatię, myśląc przede wszystkim o swoich przyjemnościach.

  2. Bo nic sie nie dzieje bez przyczyny. Bylabys kilka metrow wczesniej, nie mialabys sie czego zlapac…
    a Pani Tereska nie zna tego pirata???

    1. Na dole jest kilka wypożyczalni, „piraci” jeżdżą w ilości sporej i ze sporą częstotliwością. No i jak takiego opisać, jak w ogóle człowieka nie widać? 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *