Darmowy opał i chęć niesienia pomocy… ;-)

Darmowy opał i chęć niesienia pomocy… ;-)

2 listopada 2018

Dzień wstał razem z jaskrawym, rozmigotanym między gałęziami lipy słońcem. A ja z nimi, kawulkę na progu celebrując w ciszy.

Na drzewach jeszcze całkiem sporo liści, choć wczoraj wiatr przeganiał je całymi kolorowymi stadami wokół domu. Dziś wichrzysko poleciało na drzemkę do jakiegoś podniebnego hangaru, drzewom przerzedzone czupryny zostawiając w spokoju. Gdzieniegdzie zmęczone gałęzie zwisają jeszcze jabłkami, co jakiś czas za płotem Kasi rozlega się charakterystyczne pacnięcie. Cudny ranek.

Po nieśpiesznym śniadaniu i niejakim uporządkowaniu chatki po pobycie Krzyśka z kolegami (prawie wcale bałaganu nie zostawili tym razem, ot, trochę rozsypanej zupki chińskiej pod stołem i trociny po piłowaniu drewna na werandzie), zarzuciłam przez ramię torebkę, na ramiona pusty plecak i wyruszyłam do Modrzewiska.

Jak pięknie! Na niebie dekoracje z obłoków, kolorowe drzewa na zboczach oświetlonych złotym blaskiem. Szło mi się wspaniale, nie grzechotałam nawet bo tic-taki zostawiłam w domu. Okazały się zresztą niepotrzebne, zwierzęta i tak zostały uprzedzone, że drogą ktoś podąża.

– Dzień dobry, pani Maryla! – Józek, zięć Janeczki, wchodził utrudzony na Groń, ciągnąc za sobą niewielki wózek na drewno.

Bardzo się ucieszyłam na jego widok. I uśmiechnęłam pod nosem, zawsze śmieszy mnie forma w jakiej się do mnie zwraca.

– Witam, panie Józku! Dobrze, że pana widzę, proszę mi powiedzieć ile jesteśmy panu winni za to drewno. Przykro mi że tak źle pokierowałam chłopaków, ale z opisu Huberta wynikało, że to jego żerdzie, że to już jego kawałek lasu!

Józek machnął ręką i uśmiechnął się niepewnie.

– Nie ma o czym mówić, przecież takie pomyłki się zdarzają. Ale Hubert nie ustawiał żerdzi wokół drzew, ja tak robię. I tak pokierował?

– No właśnie Hubert powiedział mi wyraźnie, że te poustawiane, oparte o duże świerki żerdzie zaraz za przepustem na potoku to jego, te sprzeda nam na opał! Przepraszam więc, naprawdę nie zamierzaliśmy zabierać pana drewna. Może Hubert dziś przyjedzie, to pokaże mi dokładnie o które miejsce chodzi. Ale i tak, chętnie zapłacę za to co Krzyś z kolegami wzięli omyłkowo od pana!

– E tam! My już sobie z pani synem wszystko wyjaśniliśmy, przecież się znamy od lat, nic się nie stało. Nie będę brał pieniędzy za te parę żerdzi.

– To bardzo dziękuję, w takim razie przy okazji flaszeczkę jakąś panu podrzucę – zaproponowałam.

– Nie trzeba flaszeczki, piwka się jakiegoś razem napijemy i wystarczy, pani Maryla!

Józek poszedł dalej, a ja zadzwoniłam znowu do Huberta, pytając kolejny raz o tę ich granicę lasów.

No, nieźle: wygląda na to, że obydwaj przyznają się do tego samego kawałka ziemi, tego samego drewna, ale żaden z nich nie chce ode mnie pieniędzy za nie! Ot, piwka się razem napić, to wszystko!

Sama nie wiedząc kiedy, zeszłam między domy wsi. I już przy pierwszym zaczęłam nasłuchiwać z niepokojem. Za rzadkim żywopłotem przy powyginanej, pordzewiałej siatce jakaś starsza kobieta głośno jęczała i skulona trzymała się za brzuch, siedząc na jakimś stołku przy psiej budzie. Pies stał obok, jakby wyczekująco.

– Ojoooooj… ojoooooj…

Pies spojrzał na mnie, ale nawet nie szczeknął, kiedy szybko podeszłam do siatki.

– Co się stało? Pies panią ugryzł? Mogę pani jakoś pomóc?

Kobieta natychmiast zamilkła. Spojrzała na mnie badawczo, zarumieniła się i powiedziała cicho:

– Nie, nic, nic.

Widziałam jednak, że coś jej dolegało, więc nie dawałam za wygraną:

– Coś panią boli? Może kogoś zawołać albo zadzwonić po pogotowie?

– Nie, nic mi nie trza!

Zdenerwowana  moim nagabywaniem, wstała w końcu i poszła powoli ku domowi, trzymając się za boki. A ze środka rozległy się głosy, świadczące o tym, że… zwolniła się łazienka.

Aż przystanęłam z wrażenia. Ale parsknęłam śmiechem dopiero kiedy minęłam ten dom. No, tym razem przesadziłam z moją chęcią niesienia pomocy…  ;-D


2 thoughts on “Darmowy opał i chęć niesienia pomocy… ;-)

  1. Oj to cieplo bedzie w chatce! Lepiej, ze zaden nie chce pieniedzy niz by sie obaj upominali;)
    Dobrze, ze sa jeszcze cudne dni w listopadzie!

    1. Też się cieszę z tego drewna. Ale nie lubię mieć długów, a już najbardziej takich „nieokreślonych”.
      Muszę więc jak najszybciej to załatwić. Hubert już nawet dał się przekonać do symbolicznej opłaty zamiast wspólnego imprezowania. A ja i tak sporo zaoszczędziłam. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *