Zima się rozgościła, na śniegu notatki zostawia… ;-)

Zima się rozgościła, na śniegu notatki zostawia… ;-)

6 grudnia 2019

Fantastycznie, że mogę być tu już w piątek.

Krzyś zrobił mi dziś niemałą niespodziankę, zamiast podwieźć mnie do dworca w Pszczynie – „podrzucił” mnie aż do Modrzewiska, po krótkich zakupach w sklepie pani Izy wysiadłam u stóp Siwego Gronia. Mój syn natomiast pojechał do Krakowa, odwiedzić kolegów.

Słońce, błękitne niebo, cisza i lekko chrupiący pod nogami śnieg. Leży cienką, bielutką kołderką, mocno podziurawioną zresztą. Na ścieżce, niestety, także sporo lodu: pozamarzały bijące z ziemi tu i ówdzie źródełka, rowy wykopane wzdłuż drogi zasypane są ziemią i kamieniami osuwającymi się ze skarp po obu stronach. Smętnie nieco dziczeje ta nasza wywalczona droga, sporo trudu, zachodu i pieniędzy nas kosztowało, żeby wójt zgodził się udostępnić koparki i walec, mieliśmy nadzieję, że z czasem wywalczymy i te nasze wymarzone płyty ażurowe, żeby móc wjeżdżać na Groń nie tylko terenówkami i traktorami, jak teraz. Przy jakimkolwiek remoncie brak swobodnego dojazdu to naprawdę duże utrudnienie.

Wygląda jednak na to, że nie drogi się nie doczekamy, a ta która została uporządkowana trzy lata temu – niszczeje. Cóż z tego, że oczyszczam rynienki niemal przy każdym przejściu, skoro nie mają już gdzie odprowadzać wody ze ścieżki. Nie jestem w stanie wybierać ziemi z „fosy” na bieżąco.

Mimo to, wchodziło mi się dziś lekko i radośnie. Lód pod śniegiem lekko chrupał, jak dla mnie, taka ilość białego puchu może sobie zalegać całą zimę. No, OK., narciarzom niech tam na stokach dopada, ale tutaj może zostać jak jest. Jak zwykle obserwowałam biały notatnik śniegu: ślady przeróżnych zwierząt przecinały się ze sobą we wszystkich możliwych kierunkach, ludzkich jakoś dziś nie zapisano. To ulga, kiedy wśród jelenich, zajęczych i lisich tropów nie widać łap niedźwiedzi, mam nadzieję, że misiaki już się zahibernowały na zimę. Niech im się dobrze śpi. 😉

Ziąb dziś solidny, ale byłam na to przygotowana i odziana w kurtkę już zimową, drewna też mam zasoby wystarczające, więc ani w drodze, ani w domu nie zmarzłam. A teraz – izba ogrzana jest już na tyle, że mogę siedzieć w wygodnych legginsach i cienkim golfie, raczyć się wyborną herbatą i pogryzać „styropian” w postaci chudziutkich kukurydzianych krążków. Zegar tyka, ogień w piecu trzaska – czyli mam to, co tak uwielbiam!

Chyba tylko Kostek dziś przyjechał, słyszałam jego auto i głosy kilku osób, kiedy już zapadał zmrok.  Fajnie że są choć oni, szczególnie w tym czasie jest dużo raźniej z tą świadomością, ciemności teraz okrywają wielki spłacheć doby i strasznie długo trzeba czekać na kolejne przebłyski słońca.

Ja mogłam dziś wyjątkowo wyruszyć z samego rana, moi kursanci z zaawansowanej grupy odwołali zajęcia, chcąc ten mikołajkowy dzień spędzić z dziećmi. Spakowałam więc ochoczo pękatą teczkę z pracami Maturzystów do sprawdzenia, no i jestem. A ze mną (i rzeczoną teczką) – nadzieja na dobry, krzepiący sen, spacer po górach i parę fajnych zdjęć.

Co tam, niech na jutro zostanie mniej roboty, zabieram się do poprawiania prac. Zestaw pomocniczy w postaci kubka z herbatą i wafli kukurydzianych mam na podorędziu, a łapy świerkowe pachną mi tu wręcz świątecznie. Jest cudnie. 🙂


5 thoughts on “Zima się rozgościła, na śniegu notatki zostawia… ;-)

  1. ” biały notatnik śniegu”… Bardzo spodobała mi się ta przenośnia!!!
    Masz dar do wymyślania takich perełek!!!
    Pozdrawiam Maryl:)

    1. Dzięki Zosiu. Trudno nie mieć takiego skojarzenia, patrząc na ścieżkę pełną śladów… 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie. 🙂

  2. Jak jest cudnie to niech tak kochana zostanie *;*
    odrobisz lekcje i możesz się pławić w spokoju i ciszy
    wypoczywaj ……niech Moc będzie z Tobą, uściski :))

    1. Haha, zanim posprawdzam wszystkie prace, pewnie zrobi się niedziela. Ale spoko, lepiej pościubić nad tym tutaj, niż w zadymionym mieście. Uściski! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *