Browsed by
Kategoria: Non classé

Jeszcze bez zęba, ale… w ostrogach… ;-)

Jeszcze bez zęba, ale… w ostrogach… ;-)

3 maja 2019 Przymusowa przerwa w wędrówkach. Taki moment zatrzymania żeby się rozejrzeć, może zauważyć coś ważnego? Doktor nakazał mi wypoczywać, dużo leżeć i nie przemęczać lewej nogi i prawej ręki. Nie dowierzałam aż tym upragnionym słowom które padły w szpitalu dziś o 2.20 w nocy z ust ortopedy oglądającego wnikliwie moje zdjęcia rentgenowskie. – Miała pani szczęście, wszystkie kości są całe: i noga, i ręka są tylko mocno potłuczone, stąd obrzęk. Wygląda na to, że jedynym złamaniem jest to…

Read More Read More

„… bo cię sznurówki wyprzedzą!”… ;-/

„… bo cię sznurówki wyprzedzą!”… ;-/

1 maja 2019 Któryż to już raz w życiu przekonałam się, że ułamek sekundy jest w stanie zmienić wszystko. A jeśli nie wszystko, to wiele. O tym się niby wie, a za każdym razem dziwi tak samo, tak samo stawia do pionu. Wczoraj przyjechałam, Staszek z synami dołączyli parę godzin później. Patryk i Wik dawno tu nie byli, od razu zaczęliśmy radośnie planować kolejne podchody, ognisko i wędrówki. Ale dzisiaj jeszcze dzień zorganizowaliśmy trochę inaczej: panowie poszli w trójkę na…

Read More Read More

Góry – dobre na doły. ;-)

Góry – dobre na doły. ;-)

13 kwietnia 2019 Wieczór. Spokojnie i sympatycznie minął dzień. Pomaszerowałam do sklepów, kupiłam parę brakujących rzeczy i wypiłam herbatę z Krystyną w knajpce na dole. Miłe, krótkie spotkanie, kwadrans zaledwie porozmawiałyśmy i Krystyna pobiegła odebrać znajomych ze stacji. Kilkunastokilometrowa wędrówka poprawiła mi nieco nastrój, jakoś lżej się oddycha.  Pogoda może niekoniecznie sprzyjała pracom ogrodniczym, śnieg stopniał dopiero koło południa, ale po powrocie ze spaceru zobaczyłam już osiem stopni na termometrze, więc posadziłam krzewy tamaryszka i bzu. Podlałam je hojnie wodą,…

Read More Read More

Gorzko – słodkie…

Gorzko – słodkie…

13 kwietnia 2019 To był dobry  pomysł – przyjechać w piątek. Cały dzień mam tutaj dla siebie, od wstania z łóżka i wypicia porannej kawulki na progu (no, nie do końca, bo zimno jednak okrutnie!), aż do wieczornego poczytania książki w tych samych poduchach. Choć samotny weekend nie jest już pomysłem dobrym, paskudna chandra mnie dopadła i wciąga w ponurość. Problemy w pracy, ciężka choroba bliskiej koleżanki, przedłużająca się sprawa podziału domu w mieście. Jakaś taka beznadzieja i strach o…

Read More Read More

Kto tam?!

Kto tam?!

31 marca 2019 Ranek w lesie radosny i rozświergotany już, a dla mnie lekko niedospany i zbyt jaskrawy. Ale cieszę się ogromnie z tego słońca i widoku po górzysty horyzont. Światło dzienne wszystko zmienia! Było już ciemno i cicho wczoraj, cicho grała mi muzyka i słowa zapisane przez Wittgensteina poruszały wyobraźnię, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Ucieszyłam się, że ktoś jednak jest, Kasia w ostatniej chwili odłożyła przyjazd, Józek przed zmrokiem zszedł do Modrzewiska, nikogo innego nie widziałam w osadzie….

Read More Read More

Śniegi zeszły, czas na wiosenne porządki! :-)

Śniegi zeszły, czas na wiosenne porządki! :-)

30 marca 2019 Miłe zmęczenie po pracowitym dniu. Plecy pobolewają, ręce gdzieniegdzie naznaczone na czerwono kolcami róż swędzą i pieką delikatnie, ale to tylko lekki dyskomfort. Mandarynki i kawa zbożowa pachną i smakują wybornie, słońce jeszcze pobłyskuje ostrym światłem zza orzecha, w piecu trzaska ogień i ptasie tiurlitanie nadal dobiega z lasu. A satysfakcja uśmiecha twarz. Przyjechałam dziś około południa i natychmiast zabrałam się do pracy. Posadziłam siedem róż, łamiąc przy tym kolejną ogrodową łopatkę (wykopać dziurę w takiej ziemi…

Read More Read More

Taki piękny ranek, takie trudne tematy…

Taki piękny ranek, takie trudne tematy…

17 marca 2019 – Maryl, pamiętasz panią Dorotkę? Mówiłam ci o niej w ubiegłym roku. – Algida sposępniała, wycierając do sucha talerze i odkładające je na półkę w kuchni. Wcześnie byłyśmy po śniadaniu, buszująca po strychu kuna zrobiła skuteczną pobudkę o piątej rano. – Tę młodą matkę, której załatwiłaś pracę? No, pamiętam. Nie radzi sobie we Włoszech? Mąż się zbuntował?  – odpowiedziałam, składając do szafki pościel i rzucając okiem na zmartwioną minę koleżanki. – Czy ja wiem, jak to nazwać….

Read More Read More

Pogaduchy z Algidą i facet za drzewem. Czyli prawie wiosna. ;-)

Pogaduchy z Algidą i facet za drzewem. Czyli prawie wiosna. ;-)

16 marca 2019 Noc już prawie. Dalekie pohukiwanie i popiskiwanie słychać gdzieś z lasu, a w domu ciepło i cicho, tyka zegar i w piecu ogień gada do siebie. Światło z kuchni ogarnia łagodnym łukiem i mój kąt do spania, mogę więc jeszcze popisać. Wnęka z drugim posłaniem zajęta jest przez Algidę, po kolacji postanowiła zdrzemnąć się na kwadransik i tak już zostało. Niech śpi, wczoraj w nocy przebyła kawał drogi od siebie z Kalabrii. Gdyby nie jej przyjazd, nie…

Read More Read More

Resztki zimy przedwiośniem… :-)

Resztki zimy przedwiośniem… :-)

9 marca 2019 W dolinach już przedwiośnie, a u nas ciągle zima. Krzyś przywiózł mnie dziś do Modrzewiska, dotarłam więc do chatki wcześniej niż planowałam. Na dole tylko gdzieniegdzie, w zacienionych miejscach, spolegują jeszcze uporczywie zamarznięte śniegowe bryły. Stara chata „głupiego Staśka” zawalona już zupełnie po nawale tegorocznego śniegu, posępnie otworzyła mi drogę na Groń. Wokół niej, na obrzeżach poletka rudawej trawy, pod ścianą lasu gdzie nie dociera słońce, leżą jeszcze białe, grube płaty. Ścieżka na Groń pozbyła się już…

Read More Read More

Cena azylu… ;-)

Cena azylu… ;-)

24 lutego 2019 Czas „zbierać zabawki” i wracać do pracy. Jeszcze siedzę na progu, zapatrzona w sine niebo nad górami, na drzewa znowu czarnawe i mokre, zastanawiam się którą drogą schodzić w doliny. Plecak mam leciutki, wypełniony głównie skarpetkami do prania, korci mnie więc zejście „grapą”, długie ale łagodne, tam będzie więcej możliwości wyboru. Moje wczorajsze zejście do Modrzewiska przypominało taniec pingwina, a odbywało się taktyką „od miejsca do miejsca”. Gruba skorupa śniegu, oblana, gładziutko oszlifowana całodobowym deszczem i na…

Read More Read More